Jogger.pl


Jogger pozwala Ci prowadzić dziennik internetowy. Bloguj, komentuj wpisy i otrzymuj powiadomienia przez Jabbera w komunikatorze internetowym.

Dołącz do społeczności lepszych alternatyw.


Przyklejone wpisy

Po wczorajszym wpisie otrzymałem kontakt od szczecińskiego lvlup.pro i dzięki ich pomocy udało mi się szybko postawić jogger2wordpress.pl. Dziękuję także Dandysowi za bite trzy godziny betatestów serwisu :)

Niniejszym ogłaszam wszem i wobec, że strona https://jogger2wordpress.pl dostępna jest dla wszystkich. Aby z niej skorzystać, należy pobrać eksport swojego Joggera, po czym podać na jogger2wordpress.pl adres swojego Wordpressowego bloga (z końcówką /xmlrpc.php), login i hasło do niego (po zakończeniu importu można je bez problemu zmienić), a także wyeksportowany plik. Proces może trwać dużo czasu, więc dobrze uzbroić się w cierpliwość ;)

Dla zainteresowanych, kod backendu i frontendu dostępne są tutaj: https://github.com/d33tah/joggerpl-tools/tree/master/wordpress-import

Dziś mija dokładnie 13 lat od kiedy Jogger.pl po raz pierwszy pojawił się w internecie. Wtedy jeszcze na znalezionym w sieci skrypcie, surowy, w klimacie wczesnego internetu. Niestety jest to również dzień, w którym musimy się również pożegnać.

Jogger.pl miał swoje lepsze oraz gorsze lata. W pewnym okresie było to miejsce, w którym przewinęło się mnóstwo interesujących ludzi. Wymienialiśmy się pomysłami, dyskutowaliśmy na trudne tematy i tworzyliśmy zrębki wczesnego polskiego internetu. Niestety nic co dobre nie trwa wiecznie, co zauważyli już wielokrotnie ludzie, którzy przenieśli się z Joggera na inne platformy.

Jak zapewne wszyscy już zauważyliście, serwis od dłuższego czasu jest w stanie umierającym. Kod źródłowy nie jest już w żaden sposób aktualizowany ani modyfikowany, a jakiś czas temu przestała również działać ReCaptcha. Niestety żaden z nas nie może już poświęcić więcej czasu i energii na dalszy rozwój tego serwisu. Ze względu na dużą ilość danych prywatnych i osobistych, nie jesteśmy również gotowi na sprzedanie serwisu lub oddanie go komuś do dalszego prowadzenia.

Serwis zostanie ostatecznie wyłączony na początku kwietnia. Pamiętajcie, żeby wyeksportować swoje dane, inaczej nie będziemy odpowiadać za to, żeby pozostały dostępne.

Dziękujemy wam za wspólne lata.
Robert "Sparrow" Wróbel i Michał "D4rky" Matyas


Najnowsze wpisy RSS

GWIEZDNE WOJNY

Część pierwsza: Mroczne widmo. Duże rozczarowanie. W swoim życiu widziałam dotąd tylko jedną część Star Warsów - zasnęłam. Przy drugim podejściu i innej części liczyłam na to, że w końcu zaskoczę i że c o ś mnie zainteresuje. Tymczasem nie. Podam dwa powody: pierwszy jest taki, że mnie z zasadzie nie podobał się żaden film fantasy (piszę fantasy, bo science-fiction jest dla mnie bardziej przyjaznym gatunkiem :P). Nie ujmują mnie dziwaczne postaci, nie interesują mnie skomplikowane rozgrywki międzyplanetarne i nie mam ochoty zgłębiać niuansów stworzonego świata. Drugi powód jest taki, że Mroczne widmo jest prequelem, więc nie miał obowiązku odnieść sukces. Film, w moim odczuciu, jest okropnie infantylny. Niby dla dzieci, niby dla dorosłych - nie wiadomo. A młody Anakin jest niepotrzebnie aż tak zdolny :P Jedyna postać, która mi się podoba, to jak na razie Yoda. I to tylko dlatego, że ma swoją prywatną składnię.

Część druga: Atak klonów. I teraz tak: drugiej części dałam więcej punktów niż pierwszej i też znam powód. Wiedziałam więcej i dobrze mi się oglądało. Romantyczny wątek bardzo irytuje - góruje nad pozostałymi, które chyba miały proponować jakąś akcję, fabułę, ale niewiele zaproponowały. I głupota Anakina-nastolatka sprawiała, że co chwilę żądałam dla niego kary. Tymczasem on zachowywał się nie jak Jedi, ale jak gówniarz i nic. Nic się nie dzieje. Zdaje się, że to dość mało przemyślana część.

Część trzecia: Zemsta Sithów. Anakin jest już prawie dorosły, Padme w ciąży, Yoda dalej w formie. Palpatine - nie chcę przekręcić, ale słabo pamiętam - staje na czele senatu i próbuje wmówić opinii publicznej, że Jedi szykują zamach stanu. Nasz bohater chce awansować na pełnoprawnego rycerza Jedi i mieć własnego ucznia, ale zwierzchnicy ograniczają jego przywileje. Jest (...)

[img]

"Co z ciebie za demokrata, skoro nie popierasz demokratycznie wybranego rządu" - taki argument, w tej czy innej formie, zdarzyło się usłyszeć chyba każdemu, a przez ostatnie pół roku szczególnie przybrał on na popularności. Nawet sam rząd chętnie go używa, oskarżając organizatorów antyrządowych demonstracji o niezdolność do pogodzenia się z wynikami wyborów. Nonsensowność tego argumentu zawsze wydawała mi się oczywista, ale z jakiegoś powodu dla wielu ludzi oczywiste to nie jest - i to nie tylko ludzi tego sortu, który aktualnie nami rządzi. Nawet Leszek Kołakowski, intelekt wszak niepospolity, zabłysnął kiedyś bon motem: "Jeżeli 51% społeczeństwa chce zabić pozostałe 49%, to ja nie jestem demokratą".

Nonsensowność, o której mówię, wynika z mieszania dwóch porządków - czym innym jest przecież popieranie ustroju jako takiego, a czym innym popieranie konkretnych ludzi, którzy w ramach tego ustroju akurat sprawują władzę. Parafrazując Kołakowskiego, można by równie dobrze powiedzieć: "Jeśli król chce zabić 49% poddanych, to ja nie jestem monarchistą" - i idąc dalej tym tropem, odrzucić w końcu wszystkie znane ludzkości ustroje polityczne, bo nie ma i pewnie nigdy nie będzie takiego, który uniemożliwiałby podejmowanie decyzji głupich, szkodliwych, czy zbrodniczych. Prawdopodobieństwo ich podjęcia może być oczywiście mniejsze lub większe, w zależności od trybu ich podejmowania - ale nigdy zerowe, niestety.

(...)

Ekspaci blogi piszą, o rzeczach różnych i różniejszych. Poruszają tematy codziennie i niecodziennie, odległe i bliskie. Abstrakcyjne jak i te bardzo konkretne. Dla jednych zrozumiałe, dla innych nie do pojęcia.

Bo punkt widzenia zależy od punku siedzenia.

A teraz i ja się przesiadłam, do Szwecji.
Niewiarygodne jak się zmienia perspektywa. A jestem tu niecały miesiąc i nie wiem ile jeszcze uda mi się zostać.
Właściwie to nie planowałam nic pisać o moim pobycie tutaj. Byłam namawiana, owszem. Ale jakoś nie czułam potrzeby, chęci, weny, ani niczego innego. Ale jakoś tak im więcej rzeczy napotykam na swej drodze, tym bardziej zaczynam myśleć. Może dla kogoś to będzie interesujące? Może komuś rozważającemu przyjazd to pomoże? Albo ja będę choć pamiętać czym życie na emigracji różni się od tego polskiego.

No to, pożyjemy zobaczymy, jak mawiają.

3 komentarze

Zdechło mi się tu jakieś sześć lat temu i nic od tej pory nie pisałem. Niby dużo się od tego czasu zmieniło, ale zmieniło się niewiele. Z kilkuletniego dystansu dziwnie mi się czyta niektóre z tych rzeczy: czasem coś sensownego, wielokrotnie w****, bardziej czy mniej intensywny, wywalany publicznie (negatywna emocja jest chyba dużo bardziej kreatywna, choć to "bardziej" jest raczej ilościowe, niż jakościowe).

Ostatecznie jednak postanowiłem przenieść to wszystko na WordPress, bez selekcji, jak leci (deetah, dzięki za przyjazne narzędzie!) i może wznowić wpisywanie tego i owego.

Zobaczymy, co z tego dalej wyjdzie. Dziękuję wszystkim, z którymi tu współistniałem. Dziękuję tym, bez których Jogger nie zaistniałby. Być może do zobaczenia na.https://infroblog.wordpress.com/

(Na wypadek gdyby zamknęli Joggera przed moim następnym wpisem, przypominam, że można mnie śledzić via RSS, FB lub G+.)

[img]

Władzę nad krajem zdobyli siłą.

Budowali nowe państwo od podstaw.

Dążyli do centralizacji władzy.

Nie tolerowali opozycji.

Mieli zagranicznych doradców.

Podlizywali się silniejszym władcom.

Wypowiedzieli wojnę religii dominującej w ich kraju od stuleci.

W jej miejsce chcieli wprowadzić nową, panującą w sąsiednim mocarstwie.

Mieszkowi się udało.

(przepraszam, że się ostatnio tak opuściłem w blogowaniu - obiecuję rychłą poprawę)

Gdyby nie jogger byłabym w całkiem innym miejscu.
Będę tęskniła. Sparrow, dziękuję.

siwa.wordpress.com

Zmiętoszony kajecik płynie dalej z neurotykami na pokładzie.

Prędzej czy później musiało nastąpić nieuniknione. Kilka tygodni temu padło: 13 lat Jogger.pl i jego zamknięcie. I tak kończy się miejsce od lat opanowane przez obmierzłą nerdozę © Siwa:D.

Szkoda, ale właściwie nie można się było spodziewać, niczego innego. Z plusów dodatnich z mojego punktu widzenia, że to koniec oszukiwania się, że kiedyś się wezmę i naprawię szablon który ładnych parę lat temu się masakrycznie posypał… i tak zostało :D
Tak czy siak, trzeba zostawić historię i pójść gdzie indziej. Kto wie, może na nowym blogasek odżyje… a może nie.

I to by było na tyle, a na przodzie… kajecik.wordpress.com (bo jakiś kradziej :D zajął wariat.wordpress.com i żeby zajął i używał to zajął i nic). Kto wie, może … zobaczymy czy choć uda się zebrać i zaimportować wpisy :D

Dodaj komentarz

TL;DR: https://blog.patryk.net/ i https://twitter.com/epatryk

Jak już wszyscy wiedzą, niestety nadeszła ta chwila, że Jogger.pl musi zakończyć swoją działalność.

Tych 13 lat z jabberowym blogiem było naprawdę świetnym doświadczeniem dla całej rzeszy polskich hakerów, co wynikało głównie z faktu, że Jabber skupiał osoby lepiej obeznane z open-source.

Trochę statystyk:

  • Założony: 22 lipca 2004
  • Wpisy: 94
  • Komentarze: 482

Nawet nieźle, jak na to spojrzę z dalszej perspektywy oraz to, że nie jestem typem człowieka wylewnego.

Pod nowym adresem nie spodziewałbym się wielu nowych wpisów, a jeśli się pojawią, będą raczej o charakterze technicznym, pisane po angielsku. Dla bardziej okazjonalnego kontaktu, polecam mojego Twittera. Mimo to, zapraszam do subskrybowania mojego feeda. Niejako przy okazji, blog jest teraz dostępny wyłącznie po protokole TLS, zgodnie z zasadą "HTTPS Everywhere", dla ochrony prywatności Twojej i mojej.

W tym miejscu chciałbym podziękować adminom Jogger.pl, jak i wszystkim moim czytelnikom. Do zobaczenia gdzieś w Internecie!

Tym razem będzie zbiorczo ale jest okazja bo w marcu po raz pierwszy udało mi się przekroczyć 50 km w miesiącu. Minus opisywania po pewnym czasie jest problem z przywołaniem jak się biegało,

(...)

"Pisałem już o mięśniach, ich trenowaniu oraz pamięci mięśniowej, dzisiaj również postanowiłem poruszyć temat związany z nimi. To, jak ważnym elementem dla naszego zdrowia są ćwiczenia - w tym też mięśni - wie każdy. Co jednak z rozwojem tych partii, które nie są widoczne? Czy są one równie ważne jak te, które trenujemy na siłowni i czy wnoszą coś do naszego przyszłego życia? Osobiście lubię łamać ogólnie panujące - często bezpodstawnie - tabu. Tak będzie i w tym przypadku! Skupię się tutaj na tzw. mięśniu Kegla, czyli mięśniu łonowo-guzicznym. Jest to jeden z mięśni dna miednicy rozciągający się od pochwy/prostaty, przez środek krocza, odbytnicę, aż po kość guziczną. Mówiąc prościej od naszych genitaliów, aż po kręgosłup (tak, to on utrzymuje to wszystko w środku na miejscu). Należy on do mięśni poprzecznie prążkowanych, czyli jesteśmy w stanie go kontrolować. Występuje on u kobiet oraz u mężczyzn, jednak jest jednym z tych, o których mało kto pamięta, mimo, że użytkujemy go codziennie. Najczęściej po prostu podczas oddawania moczu. Od kilku lat to częściej poruszany temat wśród kobiet niż kiedyś, lecz nadal większość nie wie, co daje nam ich ćwiczenie."

Autor: Daniel 'zoNE' Gabryś

Z racji zamykania Joggera i przenosin bloga dalsza część wpisu pod adresem: http://danielgabrys.blogspot.com/2016/04/kulki-gejszy-korki-analne-gadzety-czy.html

[img]
Foto: Daniel 'zoNE' Gabryś

Wychodzi na to, że jednak można masowo produkować tanie i zdrowie jedzenie bez niszczenia środowiska: https://medium.com/invironment/an-army-of-ocean-farmers-on-the-frontlines-of-the-blue-green-economic-revolution-d5ae171285a3#.owxz5mcxs

1 komentarz

[img]

(photo Ikiwaner, CC-BY-SA)

Some regular visitors of the web site may be aware that the page used to run on Jogger.pl platform. Some will also be aware that the service closes shop, an act which forced me to move to another hosting.

In moving the page, I’ve tried to keep old URLs work so even though canonical locations for posts have changed, the old links should result in a correct redirect.

This is also true for feeds but while Jogger provided customisation options (RSS and Atom, excerpts only, no HTML and posts count), currently only full-content HTML Atom feeds limited to newest ten entries are provided.

If anything broke for you, please do let me know at mina86@mina86.com.

I have not yet figured out what to do with comments which is why commenting is currently unavailable. Since I want my whole page to be completely static, I’m planning on using a third-party widget. So far I’ve narrowed the choice down to HTML Comment Box and the new hotness, Spot.IM. Any suggestions are also welcome.

[img]

On the bright side, the page now loads five times faster! Jogger.pl took it’s sweet time when generating responses. A static page and better optimised infrastructure of my current provider allows to drop response time from 300 to 60 ms.

Dokument z 2011 roku, kręcony przez mieszkańca Palestyny. Jego dom i pola znajdowały się wtedy coraz bliżej rozrastającego się izraelskiego osiedla. Przeszkadzała mi w nim tylko jedna rzecz - nie mogłam oddzielić tego, co kręci narrator i główny bohater filmu [a to właśnie jego amatorskie ujęcia stanowią przeważającą część filmu] od tego, co dodali inni filmowcy lub reżyser. W związku z tym trudno było mi uporządkować historię. Poza tym mankamentem film jest świetny i każdy powinien go zobaczyć. Niezwykle autentyczny i przerażający. Pokazuje przede wszystkim bezsilność pokrzywdzonych Palestyńczyków.

Właśnie, Palestyńczyków. Nie umiem do końca zrozumieć całej sprawy żydowsko-palestyńskiej, ale z filmu jasno wynika, że winę ponoszą wyłącznie Izraelczycy, którzy bezprawnie zajmują ziemie należące do sąsiadującego z nim narodu. Dlaczego w takim razie tak trudno tam o pokój? Obiecuję się dowiedzieć.

Kilka miesięcy później.

Książka, po którą sięgnęłam, żeby zgłębić temat, nie okazała się najlepszym strzałem. "Palestyńskie wędrówki" Raja Shehadeha przypominały mi za bardzo "Nad Niemnem", żebym mogła czerpać z nich przyjemność. Rozumiem założenie - prawnik z Ramallah opisuje wzgórza otaczające miasto, opowiada o kolejnych wędrówkach i o tym, jak zmienił się krajobraz, odkąd Izraelczycy zaczęli budować na palestyńskiej ziemi wielkie osiedla i autostrady. Umiłowanie natury i tęsknota za utraconym krajobrazem mają budować nasze współczucie. Pierwszoosobowa narracja, która niemalże nie dopuszcza dialogów, jest w moim odczuciu zbyt monotonna, a i poruszane wątki zdają się zataczać koło. Na samym końcu pojawia się jedna wartościowa rozmowa - Shehadeh spotyka młodego Izraelczyka, wymieniają się poglądami i razem palą haszysz.

Jego stanowisko ponownie jest propalestyńskie, co w żadnej mierze nie dziwi. Jako (...)

Ok, moje dane przeniosły się na wordpressa, adres powinien pozostać bez zmian. Kilka miesięcy temu wpadłem na pomysł podpięcia własnej domeny - i opłaciło się. Zapraszam: blog.mt3o.it.

W najbliższych dniach wgram tam bardziej znośny template i powinny pojawić się nowe notki.

Olbrzymie podziękowania dla dee za jego skrypt do portowania contentu z joggera do wordpressa!

daromaar.wordpress.com

daromar 2 miesiące temu

Jestem w trakcie przenosin na wordpressa, niestety mój login był już zajęty więc dorobiłem się drugiego a i wylądowałem na daromaar.wordpress.com, na razie zaimportowałem wpisy z joggera i tutaj plusem jest że nie mam wpisów z poziomów powyżej 1. Czyli nie mam problemu z tym że niektóre wpisy były bardziej prywatne.

(...)


Przeglądaj strony: