Zdania w dalszym ciągu nie
zmieniłem. A zbliżające się wielkimi krokami Święto Obżarstwa zwane dla niepoznaki Tłustym
Czwartkiem każe mi powoli rozglądać się w poszukiwaniu cukierni, która w ten dzień będzie chciała
zaserwować mi pączki z cukrem pudrem. I bez święta coraz trudniej o takie.
Mógłbym też spróbować w innym terminie. Tak jak to proponuje kalendarz, który ostatnimi czasy
wpadł w ręce Poopesowi.
[Obraz]
Przy okazji - sprawdzę, czy Komisja sterująca ciałem mającym na celu uprzyjemnić nam miejsce, w
którym spędzamy większość dnia, wzięła sobie do serc zgłaszane przeze mnie problemy. Jeśli nie,
to za dziesięć miesięcy zorganizują prawdziwą krucjatę.
Ano tego, że często można zupełnie olać przedmiot, a i tak się go zaliczy. Weźmy taką matematykę
dyskretną. Były kolokwia, było zaliczenie. Na żadne z nich się nie uczyłem. Tak szczerze
mówiąc było to celowe - czas poświęciłem na naukę fizyki.
W zadaniach oddawałem odpowiedzi tylko na to co w ogóle kojarzyłem i pamiętałem z poprzednich
lat. Mimo mojego przekonania, że nie zaliczę okazało się, że dostałem 3 :D
Pewnie trzeba też uwzględnić fakt, że obniżono próg do 40% :P
W gruncie rzeczy nigdy nie przestałem zachowywać się, jak dziecko. Do tej pory robię tylko i
wyłącznie to, co sprawia mi przyjemność i uwielbiam zwracać na siebie uwagę. Jedynym przejawem
tego, że powoli się starzeję są obowiązki, których się podejmuję i odpowiedzialność, którą na
siebie przyjmuję. Oczywiście, również i tutaj nie zabrakło dziecięcego podejścia, które można
dostrzec w tym, iż staram się, aby w zakresie moich obowiązków zawierało się to, co sprawia mi
przyjemność. Warto, aby „muszę” pokrywało się z „chcę”. Problemem jest to, że nie chcę pisać. A
przynajmniej nie w takiej formie, w jakiej robiłem to dotychczas.
(...)
Przysłuchując się dyskusji ludożerców, do której co jakiś czas wtrącałby się jakiś człowiek z
nieśmiałą sugestią, że ludzi jednak nie powinno się jeść, czemu towarzyszyłby rechot i
postukiwanie się w głowę ludojadów pewnie czułbym się podobnie. Skóra cierpnie.
[Obraz]
- (...) Była oferta, to się zgłosiłem. Wysyłam CV prawie wszędzie, gdzie nie ma zagrożenia, że
będą do mnie strzelać albo wymagać biegłej znajomości sanskrytu.
Paul miał wrażenie, że pod jego lewą pachą zauważył wybrzuszenie, które mogło być kaburą
pistoletu (albo, co równie prawdopodobne, czymś zupełnie innym: starym, nieporęcznym telefonem
komórkowym, kobiecym butem czy choćby paroma kilogramami kiełbasy).
Wystarczył jeden jej uśmiech, zaledwie czterdziestowatowy, taki zrobiony przy przysłonie 5,6 i
czasie naświetlania 1/60, ale Paul na jego widok poczuł się, jakby znów był dzieckiem i oglądał
swój pierwszy wschód słońca.
(...) wyrecytował miękkim, mruczącym głosem, który mocno rozregulowałby Paulowi libido, gdyby nie
wychodził z ust pełnych długich żółtych zębów (...)
Wszyscy byli mężczyznami o uroku kosza na śmieci, a inteligencji razem mieli dość na zasilenie
jednego sygnalizatora świetlnego, mimo to zdołali zwabić, poderwać, zabrać do łóżka i poślubić
kobiety, niekoniecznie w tej kolejności. A skoro im się udało, poradziłaby sobie z tym nawet
kosiarka do trawy, automatyczna sekretarka, otwieracz do konserw czy kamyk, więc, co za tym
idzie, on również. Teoretycznie.
(...) polisa ubezpieczenia na życie wystawiona przez firmę Norwich Union na nazwisko Vlad Dracul
(...)
(...) gruba brązowa koperta z napisem: "Otworzyć po mojej śmierci. E.A. Presley", nieotwarta
(...)
(...) miłość romantyczna, coś, co - jak Paul zawsze uważał - Bóg ukradkiem naniósł na swoje
projekty pod koniec Ósmego Dnia, zacierając ręce i chichocząc złośliwie.
(...) śpiewać potrafiła mniej więcej tak, jak homary potrafią pilotować samoloty (...)
I z taką wiedzą żyłem do ubiegłej soboty. Niestety. Kutek też z taką wiedzą żyje
do dziś #1. I niestety muszę zwrócić uwagę na ten fakt, błąd poznawczy. Wychodzi na to, że:
BIBLIOTEKI NIE SĄ DOBREM WSPÓLNYM.
Przekonałem się o tym na własnej skórze. Udawszy się wraz z P. do biblioteki Uniwersytetu
Ekonomicznego zostałem bezczelnie z niej wyproszony. W sumie można to nazwać po imieniu
"wy****ony za uszy". Powód: nie jestem zobligowany do przebywania w pomieszczeniu ze
względu na fakt, iż nie mam statusu studenta tejże zaszczytnej uczelni wyższej. Gdy stwierdziłem,
iż przybywam tutaj tylko i wyłącznie w celach pokojowych, w charakterze osoby towarzyszącej -
pani z niezwykłą kulturą i jednoczesną arogancją wskazała swoim spuchniętym paluchem (od dłubania
w nosie) na drzwi wyjściowe pamiętające czasy komunistycznej farby olejnej.
Przykład z życia: pięć minut później udawszy się do mojewszej biblioteki. Zostałem wraz z P.
obsłużony przez sympatyczną panią, z uśmiechem na twarzy. Bez problemów, pytania o cokolwiek.
Wypraszania, nadętości i burakowości wobec P. (w końcu obca, taka wyalienowana stała sobie
cichutko na paluszkach).
Zostałem zmieszany. Nie wiedziałem już czy wiedza to dobro wspólne, czy biblioteka to własność
publiczna. Nie wiem, chyba nigdy tego nie wiedziałem. Byłem w błędzie. Szukając u Boga znalazłem
na stronie Waldemara Pawlaka takie oto słowa:
Nie ma większej siły niż idea której czas nastał.
I to chyba słowo wytrych. Bo przecież bezpłatny dostęp do wiedzy jest jednym z kryterium postania
społeczeństwa innowacyjnego. Jak mamy być innowacyjni, rozwijający nowe technologie skoro dostęp
do wiedzy nie jest równy dla każdego?
Zwrócić tutaj również należy na (...)
Na łamach serwisu OpenZone.pl znajdziecie krzykliwy nagłówek: OpenOffice.org 3.2 –
światowa premiera na OpenZone! oraz stronę, skąd można pobrać tenże pakiet. To
oczywiście nieprawda. Autentyczne informacje o nowych wydaniach oryginalnego OpenOffice (czyli
tego z przyrostkiem .org) znajdziecie tylko na stronie polskiego projektu językowego, lub ewentualnie na OOBlogu.
To co prezentuje projekt OpenZone to OpenOfficeT7 zbudowany na źródłach OpenOffice.org 3.2.
Dodatkowym dowodem przyznającym mi rację, niech będzie adres prowadzący do archiwów.
http://ftp.icm.edu.pl/packages/OpenOffice/openzone/OpenOffice_3.2_PL.exe
Kompilacja oryginalnego OpenOffice.org nosi nazwę
OOo_3.1.1_Win32Intel_install_pl.exe
OpenZone dokonało nadużycia nazwy. A dlaczego o tym piszę? Z czystej przezorności. Gdyby ekipa
OpenZone niechcący coś skopała, to nam by się dostało za przepuszczenie babola w testach jakości.
Tak swoją drogą, już napłynęły do nas skargi, że OpenOffice.org zawiera planszę reklamową
OpenZone.
Badając trochę przyczyny braku wsparcia dla Linuksa przez wykorzystywanego w Iplex.pl odtwarzacza
vividas udało mi się zebrać trochę informacji, które postanowiłem tu przedstawić.
Informacje niekoniecznie muszą być w 100% potwierdzone!
Otóż owszem wersja na Linuksa jest testowana ale jak się okazuje chodzi tu o rozwiązania z
wykorzystaniem Wine. O natywnym kliencie prawdopodobnie należy zapomnieć, a za ten stan rzeczy
należy winić moim zdaniem wykorzystanie systemu DRM w vividas player. Osoby, które wierzą jednak
w wydanie wersji natywnej powinny wiedzieć że na przykład wersja natywna dla OS X ukazała się już
w 2004 roku... Więc byłbym mocno zdziwiony gdyby nagle pojawiła się wersja natywna dla Linuksa.
Nie ma co czekać na natywne rozwiązanie, i zapoznać się z tym opisem.(iplex
+ Wine)
Uwaga uwaga. 1 lutego 2010 roku Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uznał iż:
[...] używanie wulgaryzmów w sieci, które służą podkreśleniu ekspresji wypowiedzi, jest
powszechnie akceptowane. Sformułowania, które można by uznać za obraźliwe w powszechnej
komunikacji, niekoniecznie naruszają dobra osobiste, jeżeli są użyte na forum internetowym.
Jednym słowem - zajebiście. Koniec z cenzurą internetu #1.
Padł kolejny bastion.
Ponadto sąd zauważył również, że
[...] osoba wypowiadająca się na forum internetowym musi się liczyć z faktem, że opinie
dotyczące jej wypowiedzi mogą być formułowane językiem typowym dla społeczności internautów.
Należy również mieć na uwadze, że język ten jest często bardziej zwięzły i dosadny niż
wykorzystywany w normalnej komunikacji.
Co ciekawe:
Zgodnie z przytoczonym przez Gazetę Prawną wyrokiem internauta, jako osoba publiczna,
uczestnicząc w dyskusji i wygłaszając swoje poglądy, wyraża zgodę na ich ocenę i musi się liczyć
z tym, że zostaną one poddane krytyce innych użytkowników oraz wykazać większy stopień tolerancji
i odporności wobec niepochlebnych opinii, a nawet brutalnych ataków.
A co za tym idzie osoba pisząca w Internecie równoznacznie zgadza się na to, że to co pisze
będzie i może być publikowane bez jej zgody (zgodnie z interpretacją prawa prasowego). Skoro
Internauta piszący na jakimś forum jest osobą publiczną to Internet jak i jego osoba wpływają
znacząco na funkcjonowanie społeczeństwa. I jest to w pewnym sensie tożsame z pewnym rodzajem
trendsettingu i można to traktować jako dopełnienie tejże definicji jako ambasadorów marki. Co
najciekawsze można go w pewnym sensie traktować jako uczestnika (...)
Kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, że nie warto wybierać filmów tylko na podstawie
barwnych recenzji w gazetach. Film "Dziewięć", który można aktualnie obejrzeć w
kinach, był jednym z tych, w czasie których miałam ochotę wyjść w trakcie.
(...)
Od przedwczoraj Mozilla udostępnia codzienne - w zasadzie conocne (ang. nightly) - buildy
Firefoksa 3.7a2pre.
Korzystam z rozwojowej wersji Firefoksa (wpierw 3.7a1pre, obecnie 3.7a2pre) od kilku miesięcy,
poza kilkoma aktualizacjami, które powodowały, że Firefox z zestawem dodatków przestaw się
uruchamiać, nie mam z nim większych problemów.
Niemniej ostrzegam, że to bardzo wczesna wersja rozwojowa i nie
powinna być używana jako podstawowa przeglądarka, a jedynie do testów.
(...)
Ruby Version Manager to konsolowe narzędzie, które w prosty sposób umożliwia instalacje,
zarządzanie i prace z kilkoma wersjami Ruby. RVM możemy pobrać z GitHuba i zainstalować za pomocą komendy:
mkdir -p ~/.rvm/src/ && cd ~/.rvm/src && rm -rf ./rvm/ && git
clone git://github.com/wayneeseguin/rvm.git && cd rvm && ./install
Lub po prostu przez RubyGems:
sudo gem install rvm
rvm-install
Jeżeli wszystko odbyło się bez problemów, to zgodnie z komunikatem instalatora, musimy jeszcze
dopisać (jeżeli korzystamy z Basha) do ~/.bash_profile i ~/.bashrc
linijkę:
if [[ -s /Users/nazwa_użytkownika/.rvm/scripts/rvm ]] ; then source
/Users/nazwa_użytkownika/.rvm/scripts/rvm ; fi
Standardowo ze Snow Leopardem otrzymujemy Ruby w wersji 1.8.7. Spróbujmy zainstalować nowszą
wersję nie rezygnując ze starej:
rvm install 1.9.1
Teraz możemy się przełączyć na nową wersję interpretera, dodatkowo ustawimy flagę, aby traktować
ją jako domyślną:
rvm 1.9.1 --default
Listę zainstalowanych interpreterów Ruby wyświetlamy po prostu poleceniem:
rvm list
I to wszystko. Warto jeszcze dodać, że korzystając z RVM, przy używaniu gem nie
należy stosować polecenia sudo!
Dodatko Ruby Version Manager oferuje kilka innych udogodnień takich jak: możliwość instalacji
kilku różnych wersji skryptów dla różnych wersji interpretera, zestawy gemów czy benchmark.
Wszystko zostało szczegółowo opisane
[Obraz]
Brytyjskie agencje wywiadowcze przechwyciły niedawno wiadomość, w której osoby podejrzane o
terroryzm, przechwalały się tym, że udało im się wprowadzić w życie supertajny plan, mający
posłużyć w przyszłości do zorganizowania krwawych zamachów terrorystycznych, jakich jeszcze nie
widział świat.
Według podsłuchiwanych terrorystów, grupce islamskich radykałów udało się skłonić grupkę kobiet
do poddania się zabiegowi wszczepienia implantów powiększających piersi. Cała zabawa polega na
tym, że w implantach, które im wszczepiono, miały znajdować się substancje wybuchowe. Według
terrorystów, po ulicach Londynu chodzą zamaskowane kobiety, z ukrytymi bombami w cyckach....
"Implanty piersi zbudowane są w taki sposób, że można w nie wstrzyknąć praktycznie dowolny płyn,
nawet materiały wybuchowy. Mało tego, będzie to wówczas praktycznie niewykrywalne.", twierdzi Dr.
Craig Person, chirurg plastyczny z Maryland. Twierdzi on również, że nawet najnowocześniejsze
skanery zainstalowane na lotniskach, nie będą w stanie w niczym pomóc. Nie ma bowiem takiej
aparatury, która w sposób bezinwazyjny zbadałaby zawartość kobiecych piersi.
[Obiekt]
Pogłoski o planowanych zamachach i podwyższony stan zagrożenia terrorystyczne w stolicy Wielkiej
Brytanii powinny poważnie zaniepokoić tę część społeczeństwa, która z racji wykonywanego zawodu
musi często podróżować środkami komunikacji publicznej lub przebywać w miejscach pełnych ludzi.
Aż strach sobie wyobrazić, co może się stać, kiedy potencjalny zamachowiec-kobieta zdetonuje
swoje piersi w zatłoczonym autobusie, czy pękającym w szwach wagonie podmiejskiej kolejki. Z
drugiej strony, z takim zagrożeniem bardzo trudno walczyć, bez posądzenia o dyskryminację. Co
stałoby się, gdyby np. linie lotnicze przestały wpuszczać na pokład kobiety z powiększonym
biustem?
Ekspert do spraw (...)
--- Log opened sob maj 24 18:58:35 2008
21:54:13 ON: pojechałąbyś w góry z facetem 10 lat starszym?
21:54:36 ONA: nie wiem
21:54:47 ON: ok
21:54:54 ON: czyli nie :]
21:55:02 ONA: to nie do konca tak
21:55:42 ONA: mi warunki na to nie pozwalaja... tzn jestem trzymana krotko prze ojca ktory by
mnie po prostu najnormalniej w swiecie nie puscil.. moje checi sa niczym.
--- Log opened pon maj 26 00:09:21 2008
(...)
00:36:24 czasami chcialabym byc slodka pusta idiodtka,potrafilabym wykorzystywac ludzi na prawo i
lewo i smiac sie z tego.. ale nie potrafie, licze sie z ludzmi i ich uczuciami..
--- Log opened nie cze 01 12:24:53 2008
(...)
12:44:35 tak wczoraj gadalam z przyjaciolka
12:44:37 tak szczerze
12:44:45 doszlysmy do paru rzeczy
12:46:11 ze moje zachowanie przy roznych ludziach wynika z czegos zawsze
12:46:31 ze jestem soba keidy jestem spontaniczna,ale nie potrafie byc taka przy nieznanych mi
ludziach,bo sie blokuje
12:49:11 przez to ze przezz ojca jestem i bylam kontrolowana nie ujawniam siebie od razu,tylko
inaczej sie na necie zachwouje bo komus nie patrze w oczy,gdybym Ci patrzyla w oczy pewnie polowy
bym nie powiedziala... i nie wynika to z nieszczerosci
--- Log opened pon cze 02 06:56:12 2008
22:56:27 ONA: to przez kolano-tato:)
22:56:42 ON: bił cię?
22:56:51 ONA: w dziecinstwie
22:58:42 ON: przykro mi
22:58:50 ONA: mnie tez
22:59:19 ON: ja od matki parę razy dostałem
22:59:25 ONA: to było takie niesprawiedliwe...
22:59:43 ONA: ja zawsze za cos dostawalam
22:59:55 ONA: kary mialam nawet dwa lata wstecz
22:59:58 ONA: teraz juz nie
23:00:00 ONA: teraz straszy
23:00:04 ONA: ale juz nie karze
--- Log opened nie cze 22 08:45:07 2008
(...)
23:43:22 ja zawsze nie rozumialam
Najnowsza wersja rozszerzenia Hide Menubar, oznaczona numerem 1.0.20100121, potrafi ukrywać menu
w oknie głównym, oknie tworzenia nowych wiadomości i książce adresowej Thunderbirda 3.0 i
nowszych.
[Obraz]
[Obraz]
[Obraz]
Rozszerzenia jest oznaczone jako eksperymentalne, przez co nie pojawia się w wynikach
wyszukiwania w Menedżer dodatków, a dotychczasowi użytkownicy nie otrzymali jeszcze nowej wersji
w ramach automatycznych aktualizacji. Niemniej nic nie stoi a
przeszkodzie by samodzielne pobrać i zainstalować lub zaktualizować dodatek ręcznie.
(...)