Jogger.pl


Jogger pozwala Ci prowadzić dziennik internetowy. Bloguj, komentuj wpisy i otrzymuj powiadomienia przez Jabbera w komunikatorze internetowym.

Dołącz do społeczności lepszych alternatyw.



Najnowsze wpisy RSS

Kura.

torero 4 godziny i 14 minut temu

[img]

Znacie to? Pytanie retoryczne - ten dialog (lub jego parafrazy) zna chyba każdy, komu się zdarzyło dyskutować w necie z wyznawcami teorii spiskowych. Nic dziwnego - czyż bowiem świnia wyznająca teorie spiskowe nie ma racji?

Oczywiście ma - ale wniosek z tego wcale nie jest taki, jak się wydaje, a to z następującej przyczyny: Poprawny wynik rozumowania nie stanowi dowodu, że rozumowanie było poprawne.

Intuicja się sprzeciwia: jak to, czy jedno nie jest nierozerwalnie związane z drugim? Czy kryterium poprawności rozumowania nie jest właśnie poprawność wyniku? Otóż właśnie w tym problem, że niezupełnie.

(...)

Nie kojarzę od dłuższego już czasu. Tego, no... chciałem powiedzieć, że nie kojarzę od dłużego już czasu przypadku, żeby jednym głosem mówiły PO i PiS, "Aborcza" i "Dziennik Polski". A tu prosz - sprawa powołania na stanowisko krakowskiego ZIKiTu "człowieka dwunastu spraw" [sądowych, niezakończonych] zjednoczyła nasz CK Grajdołek, aże dziw bierze [#1, #2]. Ale u nas chodzi się z księżycem w butonierce, a u Was nie, ha!

1 komentarz

Moja 7-8 miesięczna przygoda z Joomla dobiega właśnie końca. W tym czasie zrealizowałem dwie strony na tym systemie i chciałbym Wam przedstawić kilka moich uwag odnośnie tego CMS.

(...)

Z racji chwilowej niemożności accomplishmentu misji ambitniejszych, wykorzystałem weekendowy wypad w okolice Łącka do zaopatrzenia się w śliwowicę 70%. Pachnie cudownie, co potwierdza F., ale woltaż nieco wypalił nowicjuszowi gałki oczne, więc do powtórek zachęca raczej średnio. Do ukończenia tej części drzewka rozwoju postaci pozostały mi więc jeszcze tylko rakija, płyn do mycia szyb samochodowych i wspomniane paliwo lotnicze [bo absynt na płonącym cukrze też już zaliczony dawno temu, a jakże] i wreszcie będzie można zająć się czymś innym.

1 komentarz

Najpierw musi być gorąco. Dzięki temu powietrze unoszące się do góry ma szansę wypiętrzyć chmurę. Chmura gradowa to wielkie bydlę, może mieć grubość nawet piętnastu kilometrów. Cumulonimbus składa się w swojej dolnej części z kropelek wody, które są poruszane i wdmuchiwane do góry przez gorące powietrze z nagrzanej ziemi. Trochę tak, jakby ktoś wprawiał je w ruch suszarką. Jeśli jednak chmura jest tak wielka, to im dalej od jej dolnej części, tym zimniej. Dlatego górne partie obłoku składają się już nie z wody, lecz kryształków lodu. Do nich właśnie przyklejają się niesione przez prądy z dołu kropelki wody i zamarzają na nich. W ten sposób tworzą się gradziny, które stają się coraz większe i większe, a tym samym cięższe i cięższe. W końcu powietrze nie jest w stanie ich już unosić, więc zaczynają spadać na ziemię w postaci gradu.

Żeby gradzina była gradziną musi mieć przynajmniej pięć milimetrów średnicy. Największe odnotowane gradziny miały średnicę nawet dwudziestu centymetrów. Żeby dotrzeć do ziemi każda gradzina musi pokonać kilkanaście kilometrów i może spadać z prędkością do stu sześćdziesięciu kilometrów na godzinę.

W sobotę odpaliłam komórkę żeby sfilmować burzę, a okazało się, że czeka na mnie większa, gradowa atrakcja.



[img]

Każda z dzielnic Stambułu to odmienny styl i charakter. Indywidualny lokalny koloryt miejskiej różnorodności. Można pewnie spędzić całe życie odkrywając wszystkie.

Kierując się na północ od Złotego Rogu, dochodzimy nigdzie indziej, jak do europejskiego oblicza Stambułu. Wszystko jest tu takie samo jak u nas. Tramwaje, samochody, sposób bycia. Ludzie też jacyś bardziej jaśniejsi z cery. Ale mimo wszystko widać tu tureckość. Całość intryguje klimatem. Jest mieszanką współczesnych nastolatków, eleganckich biznesmenów i skromnie ubranych tureckich kobiet w burkach.

Najbardziej z europeizowane dzielnice to Beyoglu, Karakoy, Besiktas, Galatasaray i Taksim. Znaleźć tam można ślady paryskiego szyku z przełomu XIX i XX w. i zdominowanej przez Europejczyków historii. Wystarczy spojrzeć na okolice wieży Galata, tramwaj podążający wzdłuż Istiklal Caddesi i spróbować pieczonych kasztanów na placu Taksim by odnieść wrażenie, że jest się w jakimś tureckim Paryżu.

[img] [img] [img]

Samo Istiklal to długi deptak, który chyba nie ma końca. Niekończący się pasaż handlowy i prawdziwe epicentrum nocnego życia Stambułu. Zdarte zelówki to gwarantowany efekt, gdy chcemy przejść nim od placu Taksim do wieży Galata. Wchodząc do okolicznych sklepów, zarezerwować sobie trzeba co najmniej kilka dodatkowych godzin.

Myślałem, że zaraz mnie jakiś szlag trafi. Miałem odebrać koleżankę z Dworca Głównego, a tu zonk. Nie mogę nigdzie bliżej podjechać, wszędzie BORowiki i inna ABWehra. Jakieś 13-15 aut, wszystko cały czas pod gazem, na włączonych silnikach. Załogi wszędzie się porozłaziły, na peronach - czarno od czerni. Pani premier zechciała spospolitować się z ludem w pociągu z Sącza. Już taniej by nas to chyba wszystkich wyszło, gdyby przyjechała stamtąd jakimś jetem.

A mi przypomniał się któryś z odcinków "Rodziny zastępczej", w którym Alutka strzeliła focha Jędruli o niekupienie jakiejś sukienki za pięć cyfr, a ten wyszedł z nerw i kazał jej utrzymać dom przez następny miesiąc za średnią krajową. Pod koniec miesiąca podliczone rachunki faktycznie zmieściły się w limicie... ale parę razy tyle wyniosły rachunki za taksówki. Bo przecież żeby zdążyć na te wszystkie promocje z jednego końca miasta na drugi to przecież nie mogłam korzystać z MPK, Jędrula...

2 komentarze

Jeżeli ktoś ma pocztę na gazeta.pl to radziłbym sobie ją sprawdzić. We wrześniu wynoszą się z gmaila i przechodzą z powrotem na własny system. Sprawa jest o tyle istotna że jeżeli nie zrobi się nic to poczta zostanie usunięta.

(...)

Na joggerze kilka osób pewnie ma czytniki a i fanów fantastyki kilku się znajdzie. Na stronie nagrody im. Janusza A. Zajdla są dostępne do ściągnięcia nominowane opowiadania w postaci ebooka. Wszystkie opowiadania zostały zebrane w jeden plik epub/mobi.

(...)

[img]

W dzisiejszym wpisie przedstawię projekt mojego domku wielorodzinnego, który był głównym zadaniem projektowym minionego semestru. Parę miesięcy temu pokazałam na tym blogu obiekt jednorodzinny z semestru poprzedniego, a jeszcze wcześniej opisałam, że to zadanie wydawało mi się początkowo niezwykle trudne, jednak ostatecznie nie przysporzyło zbyt wielu problemów. Z budynkiem wielorodzinnym było zupełnie odwrotnie.

(...)

Ostatnie braki w obecności bota joggerowego są upierdliwe. Nie ma bieżącej informacji kiedy spamerzy zaczynają dodawać bzdurne komentarze.

3 komentarze

[img]

Tradycyjne polskie absurdy:

- antysemityzm bez Żydów
- islamofobia bez muzułmanów
- rasizm bez mniejszości rasowych
- antyfeminizm bez feminizmu
- a teraz jeszcze wystąpienia antyimigranckie bez imigrantów.

Jak wiadomo, alergia zwykle bierze się stąd, że jesteśmy ewolucyjnie przystosowani do życia w niezbyt higienicznych warunkach, więc wobec braku realnych zagrożeń system immunologiczny rozregulowuje się i zaczyna ostro reagować bez najmniejszej potrzeby. Mam wrażenie, że z ww. zjawiskami może być podobnie - przez ostatnich parę wieków ciągle mieliśmy jak nie wojny, to zabory, aż w końcu zagrożeń nagle zabrakło, ale część narodu nadal nie potrafi się do tego przyzwyczaić. Stąd też ta PiS-owska walka z urojoną niewolą, bajki o zamachach i fałszowaniu wyborów, stąd te histeryczne reakcje na najdrobniejsze nieporozumienia okołohistoryczne, stąd ta bohaterska walka Kościoła z genderem, czy prawicowych publicystów z "polityczną poprawnością", "homoterrorem" i innymi zjawiskami występującymi w Polsce w dawkach homeopatycznych...

Wszystko to oczywiście można zasadnie tłumaczyć zupełnie innymi przyczynami - ale myślę, że u ich podłoża leży taki właśnie wspólny mianownik. Gdyby nasze państwo stanęło w obliczu jakiegoś realnego zagrożenia, idę o zakład, że te urojone szybko przestałyby się cieszyć popularnością.

Arcyciekawy i arcyoptymistyczny tekst Steca [btw. taki ładunek optymizmu dla klinicznych antysemitów i zaścianka ojropy? Musi błąd Matriksa...] o zmianach w polskiej siatkówce, ale zmianach na poziomie niemalże fundametalnym. I tylko się zastanawiam, czemu nie ma tego [no, prawie - póki co, repra zdaje się przecież cokolwiek ostatnio pokazywać] w nożnej? O co chodzi? Chłopaków jest pewnie jeszcze większa masa, niż w siatkówce, pieniądze są, świadomość konieczności rozwoju jest, wzorce są... Czyżby deprawował brak bodźca i wygodna jak nieszczęście strefa komfortu dla działaczy i niechby nawet przeciętnych kopaczy? Piłkarski odpowiednik eksperymentu Calhouna?

Tłumaczyć wszystkiego większą popularnością nożnej - ergo większą konkurencją - chyba jednak nie wypada.

I tak nikt piłki lepiej nie pizga,
niż Fabian Drzyzga.

5 komentarzy

... i tańczyła na stole, a my napie...

Ekhem! Letnie upały nie rozpieszczają i trzeba sobie jakoś radzić. A, że lubię czasami poeksperymentować, to drink z arbuza jest tego rezultatem.

[img]

Składniki:

  • Dojrzały i soczysty arbuz
  • Sok z limonki
  • Lód

Sposób na napój z arbuza nie jest jakoś nadzwyczajnie skomplikowany. W ramach eksperymentu powstało kilka wersji. Ostateczny i najlepszy przepis na drinka prezentuję poniżej.

Arbuza wkładamy do lodówki, by ten uległ schłodzeniu. Następnie kroimy go w jak najmniejsze kawałki i wrzucamy do możliwe dużego naczynia. Miażdżymy w nim wszystkie kawałki.

Przed powyższą czynnością polecam wyjąć wszystkie pestki. Są one gorzkie i dodają do napoju niepotrzebnej goryczy.

Lód kruszymy. Sam wrzuciłem go z lenistwa do blendera. Powstało coś w rodzaj śniegu. Całość należy przesypać do szklanicy i dopełnić wcześniej zmiażdżonym arbuzem. Do smaku doprawić sokiem z limonki.


Przeglądaj strony: