Jogger.pl


Jogger pozwala Ci prowadzić dziennik internetowy. Bloguj, komentuj wpisy i otrzymuj powiadomienia przez Jabbera w komunikatorze internetowym.

Dołącz do społeczności lepszych alternatyw.



Najnowsze wpisy RSS

Nazwa „notacja ABC” jest trochę myląca, dlatego że nie jest to żadna alternatywna notacja muzyczna — nie czytamy jej grając na instrumencie. Idea jest prosta: piszemy plik tekstowy, który można zamienić na nuty, albo plik MIDI.

"Zdajemy sobie sprawę z istnienia swego ja, z samego sedna naszej osobowości, które jest niezmienne i które trwa przez całe życie mimo rozmaitych kolei losu, niezależnie od pewnych przeobrażeń w naszych zapatrywaniach czy uczuciach. Jest to owo sedno naszej osobowości, które stanowi rzeczywistość odpowiadającą słowu "ja" i na którym opiera się przekonanie o naszej własnej tożsamości. Póki nie mamy wiary w trwałość istnienia naszego ja, póty nasze poczucie tożsamości jest zagrożone, stajemy się wówczas zależni od innych ludzi, których aprobata staje się podstawą naszego poczucia tożsamości. Jedynie człowiek, który ma wiarę w siebie, może dochować wierności innym, ponieważ może być pewny, że pozostanie taki sam w przyszłości, jaki jest dzisiaj, a zatem, że będzie czuł i postępował tak, jak się tego obecnie spodziewa. Wiara w siebie jest warunkiem, abyśmy mogli coś obiecywać, a wobec tego, że - jak powiedział Nietzsche - człowieka można określić według zdolności do składania przyrzeczeń, wiara jest jednym z warunków ludzkiego istnienia. Jeżeli chodzi o miłość, liczy się wiara we własną miłość, w jej zdolność budzenia miłości u innych i w jej trwałość."

Erich Fromm, O sztuce miłości.

...Come now just step right up in line its freaks fools and fire
Come nearer come closer it's nearly time
You there and you there and come one and all

(...)

Kilka miesięcy temu postanowiłem definitywnie skończyć z ciągłym przenoszeniem zestawu audio i transmitować dźwięk z komputera osobistego do tabletu lub ARM-owego mikrokomputera podłączonego do zestawu głośnikowego postawionego w drugim końcu pokoju.

Pierwszym pomysłem było wykorzystanie Pulseaudio, przez co zresztą straciłem cały weekend na próbie zmuszenia go do strumieniowania dźwięku z jednej maszyny na drugą. Ostatecznie i tak skończyło się na porzuceniu pomysłu ze względu na straszne lagi i przycinanie (albo WiFi ma za wąskie pasmo albo RPi jest za słabe aby pociągnąć transmisję z Pulseaudio, a dla Androida nie mogłem znaleźć żadnego działającego oprogramowania, które udostępniło by wyjście tabletu).

Dzisiaj powróciłem do tematu ale z okrojonymi wymaganiami, dzięki temu rozwiązałem problem w niecałe 2h przy pomocy Icecasta i serwera MPD.

Na pewno nie jest to rozwiązanie idealne (nie mogę transmitować dźwięku z filmów co było jednym z celów całego przedsięwzięcia1), ale do transmisji muzyki w obrębie mieszkania, jeśli ciągnięcie wszędzie kabli nie wchodzi w grę, jest to rozwiązanie wręcz idealne.

Icecast z quality ustawionym na 10 wymaga około 30kB/s przepustowości (Audacious wskazuje około 240kb/s) więc działa bez najmniejszego problemu po WiFi i bez jakiejś strasznej utraty jakości, można się pokusić nawet o strumieniowanie do innych pomieszczeń ale tutaj pojawia się drugi problem jakim jest synchronizacja całości. Można też użyć telefonu ze zwykłymi słuchawkami jako słuchawek bezprzewodowych – super sprawa. :)

Ale najważniejsze jest to, że w przeciwieństwie do (...)

Use find to list files modified within the last hour:

$ find . -mtime -1

  • the . is the search path
  • -mtime time parameter
  • -1 list files modified in the last 24 hours

Other Settings

  • -amin when the file was accessed in minutes
  • -atime when the file was accessed in days
  • -cmin when the file was created in minutes
  • -ctime when the file was created in days
  • -mmin when the file was modified in minutes

Numerical parameters:

-mtime -0.5

  • -1 the last 24 hours
  • -0.5 the last 12 hours
  • -0.25 the last 6 hours
  • +3 more than three days

2 komentarze

"Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo (...)" znają chyba wszyscy, więc z okazji 120. urodzin Tuwima wynalazłem inne, też niczego sobie. Indżoj.

Idylla

Mnie wielkomiejski tłok i szum
I ludzie się znudzili…
Ja pragnę widzieć słodkich dum,
Sielanki i idylli.
To miejskie życie nuży mnie.
Pociągu w dal mnie zawieź!
Ja pola chcę, ja łączki chcę,
Ja chcę pojechać na wieś…

Ja pragnę mieć zielony las
Dokoła swej sadyby.
Po świeżym deszczu, w ranny czas
Tam chodziłbym na grzyby.
O, gdybym co dzień zebrać mógł
Grzybulków kosz pachnących!
I posłać cioci kilka sztuk,
Specjalnie tych trujących.

Jak miło rybki chwytać w sieć
I ptaszki smakowite…
Jak słodko jest zwierzątka mieć,
Uczciwe, pracowite…
Na bydło patrzeć i na psy,
Na osły i na świnie.
I tak wspominać, roniąc łzy,
O lubej swej… rodzinie.

Mieć mały, biały domek swój
I ławkę przed tym domkiem.
Na barwnych muszek patrzeć rój
I jeść chlebusia kromkę…
Niech pachnie kwiat,
Niech szemrze zdrój,
Niech drzewa się kołyszą,
A na tych drzewach, Boże mój,
Niech moje wrogi wiszą!

Bank

Jak czarne włochate kulki
Po banku toczą się srulki.

Skaczą, skaczą nad biurkiem,
targuje się srulek ze srulkiem.

Srulek srulkowi uległ
i biegnie do kasy srulek.

Liczy drżącymi palcami
i zmyka przed srulkami.

W klubzeslach z dala od kasy
siedzą srule-grubasy.

Srulki z uśmiechem lubym
kłaniają się srulom grubym.

A w głębi - w ciszy - wielki jak król
Duma
sam
główny
Srul.

Na przedostatniej sesji wielkim nakładem starań, co wymagało szukania w podejrzanych miejscach szemranych typów, wydania kredytów, wymiany przysług, udało nam się zdobyć informację kiedy "przysypia" (redukuje aktywność w celu regeneracji) admin-cyborg pilnujący sieci, do której się włamywaliśmy. I co nasza ekipa galaktycznych szubrawców udających legalną firmę wykręciła na sesji ostatniej? Radośnie i z zapałem zaczęła akcję dwie godziny wcześniej... Co najlepsze: udało się nam, kości były łaskawe :> Z niecierpliwością czekam na sesję następną: mamy wykraść pewien artefakt z muzeum, a przy naszych zdolnościach wyczyny gangu Olsena mogą wyglądać na szczyt profesjonalizmu.

E: Muszę zapytać, gdzie dają takie sfinksy. Może byśmy jednego wzięli...?
H: Mamy już pięć kotów i to wystarczy. Znaczy cztery...

Zawsze wychodziłem z takiego założenia i nie próbowałem się wymigać od odpowiedzialności, kiedy zrobiłem coś głupiego. Pewnie nie raz wyszedłem na tym źle, ale tak już mam. Jak ktoś łapie mnie za rękę, to nie wrzeszczę, że to nie moja.

105 w terenie zabudowanym, nieoznakowany radiowóz, 400 zł, 10 punktów. Należało mi się. I nie miałbym do nikogo żalu, gdyby nie to, że panowie spokojnie jechali sobie za mną tą setką spory kawałek, a dyskotekę włączyli dopiero wtedy, kiedy -- zobaczywszy z daleka koniec ekranów akustycznych, zakręt i skrzyżowanie za nim -- zacząłem gwałtownie zwalniać. Właśnie wtedy moja jazda stała się tak niebezpieczna? Czy może uznali, że na więcej nie dam się naciągnąć?

OK. Zrobiłem głupotę i za nią zapłacę. Ale jak w tym kawale o skradzionej stówie -- niesmak pozostał...

Wiesz, taki kuter...

* * *

Podróżnik, radiowiec, dziennikarz. Jego przyjaciel, jego żona, jego ojciec. I trzy wyprawy. Z korporacyjnym księgowym ruszyć w interior ginącej, dzikiej Afryki. Z żoną, teatrologiem - do Arabii Saudyjskiej, matecznika klasycznego społeczeństwa islamskiego. Z ojcem, bluesmanem - do Nowego Orleanu. Na ich własne życzenie. Trzy wyprawy, trzy doświadczenia, trzy zakończenia.

W Sieci można przeczytać różne marudzenia. Że język egzaltowany, pozerski. Że mało opisu świata. Że to, że tamto, że owo. Cóż - bez wątpienia jest to zapis podróży, choć paradoksalnie opis podróży nie stanowi tam osi fabuły. O podróżach można pisać na wiele sposobów, a każdy z nich znajdzie swoich entuzjastów. Książki Pałkiewicza ["Pasja życia"] możnaby wydawać niemal w formie tabelek - byłem tu, widziałem to, przejechałem tyle i tyle. Kraśko z kolei ["Świat w pigułce, czyli Teksas jest większy od Francji"] próbuje wchodzić w buty gawędziarza - z jak dla mnie mizernym skutkiem, nawiasem mówiąc. Michniewiczowa maniera odpowiada mi najbardziej; sztafaż podróżniczy, stanowiący tło dla opisów ludzkich ścieżek i namiętności [podobnie jak u Łysiaka w jego pisaniu o sztuce, stąd wrzutka z "Kutra" na początku notki*] to jest zdecydowanie to, co lubię najbardziej. Jeśli chcę dowiedzieć się czegoś o cenach i sposobie dojazdu na drugi koniec świata, kupuję przewodnik Pascala. Z książek Michniewicza można zaś o podróżach dowiedzieć się co najmniej tyle samo, co o spotykanych ludziach. A może to tęsknota za niedoścignionym i niedefiniowalnym; za kutrem? Całkiem możliwe.

Truizmem jest stwierdzenie, że każda droga zmienia podróżującego. "Swoją drogą" nie stanowi wyjątku, choć dalsze brnięcie w wyjaśnienia wpływu podróży na bohaterów byłoby oczywiście spoilowaniem. Autorowi "Gorączki" nie można odmówić (...)

Od lat iluś nawet nie wiem, jak wygląda obowiązkowa aplikacja typu "kalkulator" na używanych dystrybucjach Linuksa. Chcę coś policzyć, to odpalam w konsoli python i wpisuję wyrażenie. Same plusy: widać na raz obliczenia i wynik, żeby sprawdzić nie trzeba wpsywać jeszcze raz, jak się wpisało źle jedną cyfrę można powtórzyć poprawiając tylko tą jedną itp. Wsześniej Kto jeszcze? #wpisujciemiasta

[img]

Kadencja się jeszcze wprawdzie nie skończyła, ale Tusk złożył już dymisję, więc uznałem, że to dobry moment na podsumowanie realizacji jego obietnic - nie będę przecież rozliczał Kopacz z obietnic jej poprzednika, którymi niekoniecznie musi się czuć związana. Nie ma też zresztą co liczyć, że nowy rząd w ostatnim roku kadencji przeprowadzi jakiekolwiek znaczące reformy. Zobaczmy zatem, jak tym razem Tusk się wywiązał z zapowiedzi wygłoszonych w exposé.

(...)

Oj długo nic nie pisałam, ale to przez to, że za dużo się dzieje, co pochłania całą moją energię.

Góra domu jest już właściwie gotowa, wypłytkowane łazienki, wymalowane pokoje, sufity, zaraz będziemy montować prysznic i pozostaną tylko panele i drzwi. Na dole brakuje jeszcze zabudowy kominka, płytek w kuchni, paneli i drzwi, a w kotłowni to samo. Także koniec jest już bliski...

Dziś zamówiłam kuchnię, będzie na koniec października, a jak ona już będzie to właściwie można się wprowadzać :)
Z prac wewnątrz budynku jestem bardzo zadowolona, wszystko wychodzi pięknie i dokładnie.

PŁYTKI: Co do wyboru płytek łazienkowych... hehe to długa historia, która zaczynała się w internecie, a po przejrzeniu wielu stron, wizualizacji, katalogów, zaczęło się jeżdżenie po salonach, sklepach i składach, różnice w cenach TYCH SAMYCH płytek w różnych miejscach to dla przykładu 1. sklep 69zł/m2, 2. sklep 62zł/m2, internet 43zł/m2. Kupując płytki w internecie, a nie markecie/salonie/stacjonarnym sklepie uwzględniając już przesyłkę w cenie zaoszczędziliśmy blisko 1000zł, to samo tyczy się paneli - różnica 1500zł, choć wydawało się, że panel z promocji po 32zł nie jest drogi, to w necie ten sam kosztuje 24zł. Jest jeden minus takich zakupów, a właściwie dwa - jak przyjdą inne płytki niż zamówione, to nie opłaca się odsyłać i wymieniać, i jeśli braknie z jakiś powodów płytek to dosłanie 1 czy dwóch paczek jest już nieopłacalne. Dlatego TAK dla zakupów przez internet, ale trzeba dobrze wszystko przemyśleć, wymierzyć i dołożyć większy zapas.
Wszystkie płytki wybraliśmy w dziwny sposób, widzieliśmy jakąś łazienkę na promocji w sklepie i kupiliśmy takie same płytki dziewczynką i do wc, a inne mieliśmy wybrane, ale były zbyt drogie, więc otworzyliśmy katalog z tańszymi (Końskie) i właściwie na chybił (...)

1 września Krzyś poszedł do zerówki. W przedszkolu do którego chodził w zeszłym roku. Pani na zebraniu opowiadała o obowiązku szkolnym i zadaniach domowych raz w tygodniu. OMG! Zaczyna się %-)

Zebranie ogólnie rzecz biorąc było totalnie do bani, a przynajmniej jego pierwsza godzina (potem zwiałam). Najpierw jakaś pani w białym kitlu produkowała się o pasożytach. Potem sensownie 15 minut miała wychowawczyni, której wtrynili się panowie od reklamy zajęć dodatkowych. Potem przyszła pani dyrektor a ja wymiękłam. Olewam. Jak będą ode mnie chcieli pieniądze to mnie znajdą ;-) Szkoda czasu na takie pierdoły. Z zajęć dodatkowych to Krzyś zażyczył sobie już wcześniej plastykę. Pani która to prowadzi powiedziała niani, że on ma talent %-) Na pewno ma dużo cierpliwości i jest zafascynowany pracami ręcznymi, ale zaraz tam talent? Marketing mają niezły ;-) No i Madzia chodzi na plastykę...

Co kto potrafi...

ika 6 dni temu

Chyba ze dwa tygodnie temu wróciłam z pracy do domu razem z Młodym. Zapuściłam Teleekspres i poszłam do kuchni robić obiad. Słuchałam jednym uchem. Krzyś bawił się samolocikiem i przy okazji też oglądał telewizję. Mówili coś na temat tego, że nastolatki gdzieś tam nie umieją sobie nawet kanapki zrobić czy wody ugotować... Krzyś przyleciał do kuchni oburzony.
- Mamo! Oni mówią nieprawdę!
- O... a dlaczego?
- Przecież ja potrafię zrobić sobie kromeczkę a jestem mały...
- Tak, potrafisz.
- Nawet tobie potrafię zrobić śniadanko!
- I warzywa do zupki potrafisz pokroić i ciasto pomóc upiec. Zdolny po prostu jesteś ;-)
- No!
I wrócił pełen świętego oburzenia na łóżko :-D


Przeglądaj strony: