Jogger.pl


Jogger pozwala Ci prowadzić dziennik internetowy. Bloguj, komentuj wpisy i otrzymuj powiadomienia przez Jabbera w komunikatorze internetowym.

Dołącz do społeczności lepszych alternatyw.



Najnowsze wpisy RSS

I admit, the title sounds odd. Given that Fluentd is a log collector/transporter (not just logs, but close enough for this article), and logrotate is a tool for deleting old logs, how is it any abuse to make logrotate handle Fluentd's logs?

Fluentd has a log sink (output) plugin called out_file. Its configuration looks like this:

<match monitoring.**>
  type file
  path /var/log/fluentd/monitoring.log
  buffer_chunk_limit 64m
  compress gzip
</match>

To store actual data, this plugin appends current date and a chunk number, so the output files are no larger than buffer_chunk_limit (before compression). The actual file name looks like this: monitoring.log.20160212_3.log.gz

Unfortunately, logrotate can only work directly with quite limited names, even considering dateext and dateformat options. On the other hand, logrotate has several hook scripts for various stages of operation. After thinking a little, this is what I ended up with:

/var/log/fluentd/rotate.stamp {
  missingok
  nocreate
  weekly
  rotate 4
  prerotate
    perl -MPOSIX -le '
      $killdate = strftime "%Y%m%d", localtime time - 30 * 24 * 3600;
      for (@ARGV) {
        # Fluentd also creates some other names; this line matches exactly
        # what was in the article
        #next unless /\.(\d{8})_\d+\.log\.gz$/;
        next unless /\.(\d{8})(?:_\d+\.log\.gz|_\d+\.log|\.b[0-9a-f]{16})$/;
        unlink $_ if $1 lt $killdate
      }
    ' /var/log/fluentd/*.log.*
  endscript
  postrotate
    date --rfc-2822 > /var/log/fluentd/rotate.stamp
  endscript
}

This works by rotating not logs themselves, but a timestamp file. Since logs are already stored in a file with date-based name, I only need to delete older, so prerotate script does exactly that: for each path extracts date, compares with "30 days ago" date ("%Y%m%d" format sorts properly with lexicographical order), (...)

Dlaczego walentynki są w takim niespecjalnie romantycznym dniu, w którym teoretycznie powinna jeszcze trwać zima, której, jak wykazują bardzo rzetelne badania, 87,4523% dziewczyn/żon/kochanek wprost nie cierpi?

[Gdyby to ode mnie zależało, byłyby w kwietniu. Ale nie zależy. Wiele rzeczy zresztą nie zależy i dlatego świat jest taki po****ony ;) A tak poza tym

5 komentarzy

Zegarek

ejdzej 12 godzin i 15 minut temu

TL;DR - idźcie lepiej na Deadpoola zamiast czytać nudne blogi, bo to świetny film, zapewniający przyzwoitą rozrywkę, z homeopatyczną zawartością problemów egzystencjalno-światopoglądowych; doskonały zwłaszcza na Walentynki.

A wracając do przynudzania; w dyskursie o ewolucji zawsze pojawia się (można ułożyć ewolucyjne bingo i obstawiać) argument zegarkowy. Brzmi on mniej więcej tak: jak w ogóle taka ewolucja może być możliwa, przecież jak się upcha do pudełka parę kilo śrubek, kółek zębatych, sprężynek itp. i potrząsać nimi dowolnie długo, to i tak nigdy nie powstanie działający zegarek, a przecież żywe istoty są nieskończenie bardziej skomplikowane od takiego zegarka, czyż nie?". I tutaj pojawiają się zasadniczo możliwości dwie: albo ktoś tego porównania używa , bo jest dla niego przekonujące, albo używa będąc już przekonany. W pierwszym przypadku: można cokolwiek próbować argumentować, w drugim: jest to wysiłek prawie daremny. Spróbujesz wskazać, że żywe istoty nie są zbudowane jak zegarki, a ewolucja w założeniach teorii przebiega inaczej niż potrząsanie pudełkiem - przepadłeś z kretesem, bo kręcisz, kombinujesz, byle tylko wymigać się od odpowiedzi na proste przecież pytanie.

Problem polega na tym, że zegarkowy argument przeniesiony w przestrzeń pojęć poza naukami przyrodniczymi na bardzo zwodniczą moc, bo przecież śrubki i kółka to konkret i wiadomo na czym się stoi, nikt nam nie będzie tutaj siał wątpliwości; zawsze będzie można zażądać zegarka z pudełka -- nawet jak wyskoczy, to tylko dowód, że mamy do czynienia ze sprytnym prestigiditatorem

.

Reaktywacja.

hibana 23 godziny i 53 minuty temu

W ostatni czwartek przytrafiło mi się rozdanie absolutnie wyjątkowe. Jest to rozdanie, w którym wszystkie prawidła rozgrywki działają na odwrót. Gdzie obrońca z dużą opozycją atutową powinien brać szybko przebitki, gdzie łączenie atutów rozgrywającemu puszcza lewę, a wyjście w podwójny renons nie puszcza, wreszcie gdzie rozgrywający, aby zmaksymalizować ilość lew, nie może brać przebitek, a jeżeli zostanie do tego zmuszony, powinien bić równomiernie z obu rąk! Niemożliwe? A jednak. Rozdanie to przytrafiło się w turnieju pajączokowym z 11. lutego (maksy), grałem na pozycji W (założenia niekorzystne).

(...)

Dzień, w którym zrozumiałem że telefon też trzeba czasem zrestartować, to dzień, w którym nagle i gwałtownie przestałem dostawać ****ca. To dzień, w którym telefon po raz pierwszy od... grubo ponad miesiąca połączył się bez szemrania z siecią bezprzewodową. To dzień, w którym smyranie palcem po mapie przestało być źródłem frustracji inspirującej chęć bliskiego zaprzyjaźnienia czoła z najbliższą murowaną ścianą, spowodowanej "świrującym" ekranem dotykowym, który zamiast gładko śledzić ruchy palca latał na wszystkie strony jak szalony. To był dzień przed porankiem, kiedy najnormalniej w świecie wyłączyłem budzik zamiast kląć że ja przesuwam to coś co należy przesunąć aby uciszyć ten rejwach, a owo chce latać do góry, na dół, na lewo, czyli wszędzie tylko nie tam gdzie trzeba.

To był dzień kiedy ta błyskotliwa myśl wcale nie przyszła do mojej skołatanej łepetyny, tylko mnie olśniła jak przysłowiowa oczywista oczywistość kiedy telefon "sam" się w tajemniczych okolicznościach uruchomił ponownie, a ja, głęboko zdumiony i zawstydzony swoją tępotą, ale i pełen ulgi, odetchnąłem wreszcie z serca, z którego spał ciężki głaz, rad iż koszmar ten wnet się skończył...

2 komentarze

Zdecydowana większość ludzi, których spotykam zastanawia się, czy e-sport (potocznie granie w gry) można nazwać uprawianiem sportu - sportów elektronicznych, jak sama nazwa wskazuje. Jako, że jestem jedną z tych osób, które twierdzą, że sport jest po to, by go uprawiać, a nie oglądać w telewizji, to odgrywał on zawsze ważną rolę (rekreacyjną) w moim życiu. Nie zawsze tak istotną jakbym chciał (gdy był czas), ale zawsze konkretną. Sport to jedna z tych rzeczy, które zapewniają najlepsze doznania wtedy, gdy się je uprawia, a nie jedynie ogląda (co najwyżej łączy uprawianie z oglądaniem w tym samym czasie). Pytanie brzmi jednak, czy dokładnie te same odczucia można przeżywać uprawiając e-sporty? Czy istnieją jakieś cechy wspólne między "prawdziwym" sportem i e-sportem? Dzisiaj chciałem skupić się na zjawisku potocznie zwanym pamięcią mięśniową, a dokładniej na wzorcach ruchowych, pamięci proceduralnej oraz "pamięci" noszącej tysiąc innych nazw. W sporcie jest ona często mylona z hipertrofią (rozrostem komórek/włókien mięśniowych) i hiperplazją (zwiększaniem liczby komórek/włókien mięśniowych). Czym więc właściwie jest tzw. pamięć mięśniowa?

[img]

(...)

HACK: RuntimeMXBean + Integer.parseInt (Java 8)

Czasami trzeba poznać pid własnego procesu. W Javie 8 wymaga to całkiem sporo gimnastyki, a i tak nie mamy gwarancji, że będzie działać zawsze i wszędzie:

(...)

Reportaż, w którym niemiecki dziennikarz przemierza Stany Zjednoczone z północy na południe jakoś nie zapada w pamięć. Jest w tej wyprawie coś szczególnego, bowiem mężczyzna kroczy przez Amerykę na piechotę (czasem jakaś dobra dusza oferuje ride), jednak nie zatrzymuje się w jednym miejscu na tyle długo, by obraz zapadł w pamięci. Z jednym wyjątkiem.

Na początku swej wędrówki Buscher dociera do tytułowego Hartland. Mam przed oczami ciemność, pustkę, jakąś oberwaną furtkę. Kiedyś miejscowość zwała się Heartland, ale ziemia okazała się nieprzyjazna, a deszcze i zawieje śnieżne wygnały mieszkańców na południe. Miejsce jest całkowicie opuszczone, a autor opowiada nam, że wiąże się to z amerykańską mentalnością, która pozwala jednostkom przemieszczać się tak długo, aż osiągną sukces, próbować do skutku, zakładać biznes za biznesem, czekając na pomysł życia. Amerykanie nie mają zwyczaju oglądać się za siebie, musieli w końcu zostawić swoje dotychczasowe życie i ruszyć na nowy kontynent. Widok opuszczonych domów pokazuje jednak, że porażka jest równie ważną częścią życia amerykańskiego społeczeństwa.

Ameryka wydaje się ponadto - szczególnie kiedy przemierzasz ją na piechotę - krajem o ogromnej powierzchni, zapełnionym przestrzenią, bezkresem, wielkimi odległościami i oszałamiającymi krajobrazami. To mnie trochę fascynuje.

Cieszę się, że do opowieści została dołączona mapa.

W sporze ateistów z wierzącymi, co do postaci Jezusa jedynym wspólnym mianownikiem pozostaje wpływ, jaki Jezus - istniejący rzeczywiście bądź wymyślony - wywarł na ludzkość, czyli mówiąc inaczej istnienie pewnej "opowieści". Co do genezy tej "opowieści" wszystkie próby jej wyjaśnienia i funkcjonowania po dziś dzień - niezależnie od punktu widzenia, chrześcijańskiego czy ateistycznego - sprowadzają się de facto do opowiedzenia się za jedną z hipotez:

  • "Hipoteza krytyczna": Jezus jako postać historyczna, mędrzec-filozof zaistniał w określonym miejscu i czasie, nie było natomiast w nim żadnego pierwiastka nadprzyrodzonego, który to został dodany przez całkiem ziemskich twórców religii.
  • "Hipoteza mistyczna": Istnienie osoby zwanej Jezusem to wymysł późniejszych twórców, którzy potrzebowali personifikacji pewnych wierzeń i idei. Innymi słowy wpierw pojawiły się pewne idee, które dla dalszego rozpropagowania potrzebowały "nośnika fizycznego", i w ten, nieco "przekorny" sposób "słowo stało się ciałem", a sama postać Jezusa posłużyła jako fikcyjny sztafaż dla pewnego systemu filozoficzno - moralnego, coś jak oświeceniowy Kandyd czy [całkowicie zmieniając stylistykę] bohaterki nowelek de Sade'a.
  • Jezus istniał jako postać historyczna, a świadectwo o Nim jest prawdziwe i jakkolwiek nie spełnia formalnych kryteriów historycznych w dzisiejszym ich rozumieniu, to jednak pozostaje kroniką Jego pobytu na ziemi i faktyczną Dobrą Nowiną. Ten punkt widzenia wyraża oczywiście przekonanie chrześcijan i z racji swej oczywistości głębszej analizy nie wymaga.

Polemikę z dwiema pierwszymi hipotezami podjął już parędziesiąt lat temu Vittorio Messori, apologeta i publicysta katolicki o życiorysie jak na intelektualistę co najmniej irytującym. W młodości idealny materiał na obiecującego lewicowego bon vivanta, erudyta i (...)

Omówienie i wnioski płynące z "Bóg nie umarł". Poniższy tekst zaczyna się od kompletnego opisu fabuły, a potem jej dekonstrukcji. Uprzedzam jedynie z grzeczności, bo ten film nie jest wart oglądania, więc ostrzeganie przed ujawnieniem treści nie ma tu zastosowania.

(...)

Telefon komórkowy to jeden z podstawowych sprzętów, z których korzystamy każdego dnia. Jak wybrać model, który sprosta naszym oczekiwaniom i upodobaniom? To z pewnością zadanie niełatwe, szczególnie jeśli uwzględnimy ofertę producentów, którzy prześcigają się w coraz to nowszych rozwiązaniach. Zanim jednak zagłębimy się w szczegóły związane z danym modelem, warto zadać sobie pytanie: lepszy będzie telefon dotykowy czy zwykły?

[img]

Podczas wyboru telefonu kierujemy się różnymi aspektami: dla jednych liczy się duży wyświetlacz, dla innych łatwość obsługi, a dla jeszcze innych możliwość korzystania z internetu czy sprawne pisanie smsów. Wydawać by się mogło, że w obliczu panującego trendu mobile to właśnie smartfony są najbardziej pożądanymi produktami. Czy jednak rzeczywiście tradycyjne telefony odeszły już w niepamięć? Nie. Jak się okazuje, spora rzesza osób wciąż ceni w telefonach ich niewielki rozmiar i precyzję obsługi, a duże wielofunkcyjne modele nie są im potrzebne. Jakie są zalety jednych i drugich?

Smartfon, czyli minikomputer

Smartfony opanowały rynek i są zdecydowanie bardziej promowane niż tradycyjne telefony. Dlaczego? Pozwalają operatorom komórkowym na większy zarobek – w dużej mierze wykorzystywane są przez użytkowników nie tylko do zdzwonienia, ale też do korzystania z sieci, serwisów społecznościowych, oglądania filmów czy słuchania muzyki – przy czym zakres funkcji, jakie oferują, jest znacznie większy. Wyższe są także ceny smartfonów, które mogą sięgać nawet kilu tysięcy złotych. Do wad tego typu urządzeń zaliczyć należy słabsze obudowy, krócej działające baterie, a także zawieszanie się. Niektórzy dodadzą do tej listy także duży rozmiar, znacznie przewyższający (...)

W tłusty czwartek poprosiłem o wypełnienie krótkiej ankiety, której głównym pytaniem było ile zjadłaś/eś pączków w Tłusty Czwartek.

(...)

Trochę zbiorczo bo o dwóch wyjazdach będzie.

Pierwszy trochę spontaniczny bo miałem transport więc po prostu skorzystałem z okazji. Wyjazd był do Javorovego Vrchu to taka górka pod Trzyńcem już po czeskiej stronie .

(...)

Jak co roku wpis Tłustoczwartkowy skupiający się na tym jednodniowym obżarstwie. Tym razem ankieta będzie przeprowadzona półprofesjonalnie przy pomocy formularza google i można ją wypełnić na tej stronie. U mnie stan na 13:50 to 5 sztuk, mam wrażenie że zeszłoroczny wynik 12 sztuk będzie trudno pobić.
Update: Stan na 20:15 to sztuk 8 :).
Update 2: Stan na 21:37 i najprawdopodobniej ostateczny wynik 11 sztuk.

2 komentarze


Przeglądaj strony: