Jogger.pl


Jogger pozwala Ci prowadzić dziennik internetowy. Bloguj, komentuj wpisy i otrzymuj powiadomienia przez Jabbera w komunikatorze internetowym.

Dołącz do społeczności lepszych alternatyw.



Najnowsze wpisy RSS

Przeglądałem sobie cotygodniową listę zmian w JDK 9, i natrafiłem na ciekawe nazwy błędów:

8036936         Use local locales
8041529         Better parameterization of parameter lists
8042609         Limit splashiness of splash images
8042797         Avoid strawberries in LogRecord
8035162         Service printing service
8044274         Proper property processing

Wszystko stworzone wg jakiegoś wzorca. Tylko te truskawki nie pasują ;)

Kontynuując przegląd commitów, cieszę się że The Kool Desktop Environment 5 postanowiło zmienić ikonę "wycinania" (teraz znowu są nożyczki). Komentarz do patcha bgrzmiał: "I HATE THIS ICON" +1

QOTE.

torero 16 godzin i 59 minut temu

Jak wiadomo, ludzie na świecie są dość mądrzy, by głosować na polityków i absolutnie głupi, gdyby mieli sami podejmować decyzje w referendach. [Słomski]

Linux dorobił się systemd a Windows: menedżera pakietów. Jeszcze trochę, a jednego od drugiego się nie odróżni... Czekam aż krowy zaczną się źrebić, a kobyły cielić, bo że baba z babą i chłop z chłopem to już od dawna nikogo nie dziwi.

"Happiness" (reż. T. Solondz, 1998) to z kolei film ciekawy i nietuzinkowy, choć jego ironiczna wymowa może męczyć. Wszyscy bohaterowie to tak zwani everymani - amerykańska klasa średnia i garść podobnych problemów do pokonania (nieudane związki, mieszkanie z rodzicami, nuda). Wszystkich określają dwie cechy - po pierwsze, udają szczęśliwszych niż są, po drugie, nieszczęśliwi są dlatego, że nie spełniają się seksualnie. Nawet najmłodszy chłopak w rodzinie ma przewijający się przez cały film "poważny" problem z wytryskiem. Film jest mocno przerysowany i nie raz zadawałam sobie pytanie, kto był w stanie pokazane w nim sceny wymyślić. Ale stało się - śmiejemy się z zabawnych sytuacji i jednocześnie współczujemy sfrustrowanym bohaterom, z częścią których się identyfikujemy.

"Wilgotne miejsca" (2013). Do końca życia zapamiętam początek tego filmu: widzimy poruszająca się deskorolkę i chwile później jadąca na niej dziewczynę, która zaczyna grzebać sobie w tyłku przez ubranie. "Od dziecka miałam hemoroidy" - mówi. Postój robi w publicznej, potężnie zaniedbanej toalecie, gdzie - na złość matce - zaczyna wycierać gołym tyłkiem całą deskę klozetową. Jak wspominałam, to dopiero początek. Urocza Niemka jeszcze wystawi widza na niejedną próbę (ekhm, podpaski na przykład), aż ten dotrwa do momentu, w którym Helen rozcina jeden z pęcherzy, goląc owłosienie przy zwieraczach. Trafia do szpitala i tam zaczyna flirtować z młodym stażystą - oczywiście jest nimfomanką. Im dłużej oglądałam film, tym bardziej ją lubiłam. Robiła całą tę szopkę, bo - jak kilkuletnie dziecko - chciała zwrócić na siebie uwagę rozwiedzionych rodziców i jej największym marzeniem było spotkanie tej dwójki nad własnym łóżkiem w szpitalu. Rodzice byli jednak dość niewrażliwi. Bardzo jasny przekaz o niedojrzałości emocjonalnej spowodowanej przez rodziców.

(...)

Minsky a kryzys finansowy

Hyman Minsky jest autorem kompleksowej teorii tłumaczącej powstawanie i przebieg kryzysów finansowych, którą w dużym skrócie przedstawię (możesz przeskoczyć do następnego nagłówka). Jego zdaniem u źródeł kryzysu leży pozytywny szok o dużym znaczeniu prorozwojowym dla gospodarki. Szokiem takim może być znacząca innowacja, np. technologiczna, jak pojawienie się taniej i powszechnie dostępnej komunikacji elektronicznej, czy społeczno-finansowa, choćby wynalezienie hipotecznych instrumentów pochodnych i umożliwienie pozbawionym wiarygodności kredytowej Amerykanom kupowania domów na kredyt. Szok prowadzi do znacznej presji na wzrost popytu, podaży i stopy zwrotu. Przedsiębiorstwa i konsumenci nie są w stanie (lub nie chcą) samodzielnie udźwignąć tej presji, więc decydują się na kredytowanie inwestycji (w przypadku firm) i konsumpcji (w przypadku konsumentów). Dzięki dostępnemu kredytowi sektor rynku objęty szokiem rośnie w ponadprzeciętnym tempie, co przyciąga kolejnych i kolejnych inwestorów chcących skorzystać z okazji. Momentem Minsky’ego jest chwila, w której sektor finansowy nie jest w stanie dalej refinansować rosnących inwestycji i konsumpcji, co prowadzi do nagłego negatywnego szoku na rynku (np. istotnego spadku cen, bankructwa banku, nagłego wzrostu stóp procentowych [a więc i oprocentowania kredytów, a więc kosztów jego obsługi]). Wedle Minsky’ego w tym momencie nie można już liczyć, że rynek sam się wyreguluje bez znaczących strat, więc jedynym źródłem ratunku może być interwencja państwa.

Zgodnie z teorią klasyczną, taka sytuacja jest w ogóle niemożliwa. Wszechwiedzący rynek nie pozwoliłby na przekroczenie poziomu inwestycji, który przyniósłby więcej kosztów niż korzyści. W rzeczywistości rynek dotknięty szokiem rozwojowym funkcjonuje w stanie skrajnej niepewności. Nie da się racjonalnie uzasadnić (...)

Mój zegar biologiczny nie nadąża za zegarem przestawionym. A przecież nie przyjdę do pracy godzinę wcześniej niż zwykle, o nie!

I co to ma nam dać? Niedługo i tak będę wychodził do pracy po ciemku i wychodził z pracy po ciemku, a dzięki zmianie czasu nastąpi to jeszcze szybciej niż by nastąpiło samo z siebie..

Zabierają mi cały dzień!!

1 komentarz

"Noe: wybrany przez Boga" (w wersji oryginalnej tylko Noah). Zrealizowany dzięki potężnemu nakładowi finansowemu najnowszy film Aronofsky'ego opowiada historię Noego, ale w taki sposób, by go (Noego) nie lubić. Biblijny patriarcha jawi się widzowi jako odpychający fanatyk, który w imię Boga może dopuścić się każdego czynu, także odpychającego. Choć na końcu nieco się usprawiedliwia, mojej przychylności już nie zyska. To prawda, że po reżyserze "Requiem dla snu" nie powinnam się spodziewać pobożnej opowiastki, ale mogłoby być przynajmniej intrygująco. Nie było. Połączenie Biblii z mitem/komiksem i nie_wiem_czym_tam_jeszcze mnie nie rusza. Nie podobało mi się wszystko, co fantastyczne w rodzaju gadających kamieni i nierealistycznych rozwiązań. Film oceniam nisko, bo mnie znudził i zirytował. PS. Po raz któryś całkiem przyjemnie oglądało się Emmę Watson.

"Wenus w futrze" po wielu wielu miesiącach zamknęła wreszcie projekt "Polański". Ten film obejrzałam dość beznamiętnie. Jak wszyscy już pewnie wiedzą, jest to rzecz grana wyłącznie przez dwóch aktorów (przypomina się wcześniejsza "Rzeź" oraz zupełnie inny kaliber - "Pojedynek" z Jude Law). Vanda przybiega spóźniona na zakończone przesłuchanie do sztuki i zręcznie, jako że jest wygadana i ekspansywna, przekonuje reżysera, by dał jej szansę się pokazać. Kiedy kobieta zaczyna mówić, Thomas wie, że to ona dostanie tę rolę. Kobieta jednak mówić nie przestaje - widz patrzy na nią zdziwiony i obserwuje, jak główna bohaterka z każdym słowem zyskuje większą władzę. Jak dyktuje warunki, wybiera sceny oraz obsadza reżysera w żeńskiej roli. Nie można nawet powiedzieć, ze toczy się miedzy nimi jakaś walka płci - facet oddaje wszystko walkowerem. Nawet ostatnia, rozczarowująca scena, nie przynosi równowagi.

"Kertu - miłość jest ślepa" (reż. I. Raag). To estońska opowieść o dwóch (...)

W piątek rano byłam świadkiem bardzo dziwnej sytuacji. Otóż w rejestracji stała pacjentka i prosiła o kopię dokumentacji męża, bo "on potrzebuje do zaświadczenia". Co zrobiła pielęgniarka? Oczywiście dokumentację skserowała. Na szczęście jeszcze jej nie dała, bo pacjentka miała się zgłosić później. Przyszłam do rejestracji z plikiem papierów i jak kozie na miedzy zaczęłam tłumaczenia, że tak się nie robi.
- Ale dlaczego? Przecież zawsze tak robimy...
- Bo to są dane osobowe. Po co wprowadzam do komputera oświadczenia, kogo pacjent upoważnia do wglądu w dokumentację, skoro przyjdzie ktokolwiek i ją dostanie?
- No ale to była żona, my ją znamy.
- NIEWAŻNE. Każdy kto chce uzyskać dokumentację musi złożyć wniosek i jak nie jest upoważniony, to jeszcze przynieść upoważnienie.
- Ale to jest za dużo roboty! Kto to będzie robił!? My nie mamy czasu, żeby im te wnioski wypisywać!
Pomachałam jej przed oczami podstawą prawną, ale ona tylko narzekała, że "tyle teraz pracy będą mieć". Nie odpuszczę. Niech się pacjenci nauczą poprawnie wypełniać wnioski, bo po prostu nie ma takiej opcji, żeby dostali cudze dokumenty.

Post pisany w ramach przestrogi. Mam nadzieję, że nasza przychodnia była rzadkim przypadkiem nieprzestrzegania przepisów (co oczywiście się zmieni, bo nie będę na to oka przymykać).

"Praktykowanie wiary i odwagi zaczyna się od drobiazgów codziennego życia. Pierwszy krok to zauważyć, gdzie i kiedy tracimy wiarę, zanalizować argumenty, jakie wynajdujemy dla jej utraty, zorientować się, w jakiej sytuacji zachowujemy się tchórzliwie, i znowu uświadomić sobie, jak się z tego tłumaczymy. Zrozumieć, jak każde sprzeniewierzenie się wierze osłabia człowieka i jak zwiększona słabość prowadzi do nowych sprzeniewierzeń, zamykając błędne koło. Wtedy człowiek zda sobie sprawę, że gdy w świadomości objawia mu się, że nie jest kochany, to w istocie w nim samym tkwi - zazwyczaj nieświadomy - lęk przed miłością. Kochać oznacza powierzyć się komuś bez żadnych zastrzeżeń, oddać się całkowicie w nadziei, że nasza miłość wywoła miłość człowieka, którego kochamy. Miłość jest aktem wiary; każdy, kto ma mało wiary, ma mało miłości."

Erich Fromm, O sztuce miłości.

...is this an echo?
Are you the answer or are you an echo?

(...)

Musieliśmy pojechać do Ikei. Jajcuś dzielnie remontuje swoje biuro i potrzebował regał do przedpokoju. Padło na Billego z Ikei bo to najszybciej, najprościej i najtaniej. Na dodatek trzeba go było kupić w ten weekend, ponieważ remont jest w idealnej fazie (jakby coś trzeba było jeszcze dopasowywać). Pojechaliśmy w czwórkę Gosiaczkiem wiedząc, że jeśli uda sie kupić co chcemy nie mamy szans razem wrócić do domu. Wstępnie było planowane że ja z dzieciakami wrócę pociągiem. Nie było do końca wiadome jak się dostaniemy na dworzec. Były dwie możliwości albo Jajcuś nas zawiezie i potem dopiero kupi i zapakuje wszystko co wybraliśmy albo że pojedziemy autobusem...

W sklepie było w cholerę ludzi. Moja aspołeczność cierpiała. Krzyś też zachwycony tłumem nie był. Pilnował się ładnie ale zdarzało mu się kawałek ode mnie odejść dopóki nie trafił się zapłakany chłopczyk wrzeszczący "Mamusiu!!!". Chłopczyk się zgubił a Krzyś nie puścił już mojej ręki %-) Pooglądaliśmy co nieco, powybieraliśmy, obadaliśmy gdzie co leży i poszliśmy na obiad. Udało mam się zwalczyć dziki tłum i coś zjeść a potem stanęło na tym, że Jacek wraca do domu z Paskudą a ja z Krzysiem jadę autobusem i wracamy pociągiem.

Poszliśmy zatem na przystanek. Niby kierunek wydawał się właściwy, ale Dworzec PKP pokazywało w odwrotnym kierunku i nikogo na przystanku nie było. Poszliśmy wiec na drugi. Niby w kierunku na Dworzec PKP ale jak poinformowała nas pani na przystanku to był dworzec w Sosnowcu. Nie mieliśmy paszportów więc wróciliśmy na pierwszy przystanek. Spytałam się czekającego pana czy na pewno tu dojadę w okolice dworca w Katowicach i pan powiedział, że praktycznie wszystkim byle było to czerwono białe. Zaraz taki podjechał i do niego wsiedliśmy. Udało mi się nawet kupić i skasować bilety. Kierowca popatrzył na Krzysia i spytał czy on już ma 4 lata. Przyznałam się (...)

Dzisiaj chciałabym opisać styl w architekturze, o którym obecnie nie znajdziecie informacji nigdzie poza tym blogiem. Za to - jak mówi słynny cytat - jak wygląda koń, każdy widzi. Tak więc, mam nadzieję, że większość czytelników przyzna mi rację i podzieli obserwacje odnośnie tego, co coraz prężniej zaczyna wyrastać w centrach miast. Są to chlebaki o różnej funkcji, niekoniecznie powiązanej z pieczywem.

[img]

(...)

Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Tykocińskiej , członkowie Komputowej Chorągwi im. Stefana Czarnieckiego oraz Sympatycy TPZT w porozumieniu z Ks. Proboszczem Parafii pw.Trójcy Przenajświętszej w Tykocinie wzorem lat ubiegłych będą kwestować na cmentarzu parafialnym w Tykocinie w dniach 01- 02.11. 2014r. z przeznaczeniem zebranych pieniędzy na renowację Katakumb.

[img]

Zebrane kwoty w latach:

2012 --------- 4133,79zł

2013 --------- 6926,35zł

leżą na subkoncie TPZT “ Ratujmy zabytkowe kaplice I nagrobki cmentarza w Tykocinie”

Zebrana kwota jest nawet w połowie niewystarczająca w planowanej inwestycji według wykonanego kosztorysu. Kosztorys opłacił Ks, Proboszcz.

Istnieje możliwość wpłat na subkonto Towarzystwa na ten cel: 80 8060 0004 0710 1153 2000 0020 KWESTA NA RENOWACJĘ KATAKUMB NA CMENTARZU PARAFIALNYM

2 komentarze

[img]

Ah, can't ya see me standin' here
I got my back against the record machine
I ain't the worst that you've seen
Ah, can't ya see what I mean?

♫ Van Halen - Jump

Wniosek: Skacz!

Oblicz prawdopodobieństwo, że jedyna firma w Polsce w interesującej Cię branży, którą udało się znaleźć na dwóch pierwszych stronach pierwszej zgrubnej kwerendy w guglu, będzie znajdować się... tak, zgadliście. W sąsiednim bloku.

Kocham to miasto.


Przeglądaj strony: