Jogger.pl


Jogger pozwala Ci prowadzić dziennik internetowy. Bloguj, komentuj wpisy i otrzymuj powiadomienia przez Jabbera w komunikatorze internetowym.

Dołącz do społeczności lepszych alternatyw.



Najnowsze wpisy RSS

I've been working with Twitter Bootstrap a lot lately and the absence of any mixins list was driving me crazy.

Until now. I've created a simple app that parses SCSS files of bootstrap-sass gem and creates a neat list (with additional links to GitHub so you can quickly see the code snippet and make sure you're using the right one).

You can see it here, on my new playground server I'll be using for projects like this one.

If you have anything you wish to add or modify, feel free to send me a pull request!

Miasto wygrało :) Niecałe pięć dni to za mało, żeby:

  • zobaczyć od środka Opactwo Westminster i Katedrę Św. Pawła,
  • zwiedzić jakieś muzeum poza połową Muzeum Historii Naturalnej,
  • posłuchać mówców w Hyde Park,
  • spróbować fish & chips.

Starczyło za to na multum atrakcji przygotowanych dla małego fana Harrego Pottera, dla którego wycieczka była prezentem urodzinowym, ze zwiedzaniem Warner Bros Studio Tour na czele. Mało mnie to jednak martwi, bo będzie pretekst żeby wybrać się raz jeszcze i znowu urządzić piknik w jednym z londyńskich parków.

W poprzednim odcinku udało nam się przeliczyć zebrane głosy w skali całego kraju i wiemy już które komitety zdobyły mandaty, a także określiliśmy ile tychże przypada na każdy z nich. Teraz pozostało tylko sprawdzić, z których okręgów wyborczych dane partie otrzymały miejsca w Europarlamencie. Tu nie będzie łatwo, ponieważ trzeba przygotować dużą tablicę z wynikami głosowania.

(...)

[img]
Na ekrany naszych kin trafiła „Ona” – najnowszy film Spike’a Jonze’a, futurystyczny melodramat rozgrywający się nie tyle w przyszłości, ile w dniu jutrzejszym, gdy kochankowie pogrążeni w intymnych rozmowach ze swoimi smartfonami nie nawiązują realnych więzi, przedkładając ponad ich niepewność bezpieczeństwo skrojonych na miarę właściciela osobowości wirtualnych. „Ona” to melancholijna opowieść o wiecznej zabawie i programowej niedojrzałości, która owocuje ucieczką od trudnej rzeczywistości i rozpaczliwą próbą zaspokojenia emocjonalnych potrzeb.

Artykuł Joanny Łuniewicz o najnowszym filmie Spike’a Jonze’a, opublikowany w ostatnim numerze „EKRANów”, można przeczytać w całości w portalu O.pl.

[img]

Zasadniczo inwazją anglicyzmów niespecjalnie się przejmuję - nasz język przetrwał już XVIII-wieczną inwazję z Francji i XIX-wieczny zabór rosyjsko-germański, więc Anglosasi też mu nie podskoczą - niektóre zamorskie zapożyczenia mocno mnie jednak drażnią. Zwłaszcza tytułowe, może dlatego, że najczęściej się z nim spotykam.

Rozumiem zapożyczanie słów, które nie zdążyły (i już nie zdążą) się dorobić polskiego odpowiednika (np. 90% terminologii IT). Rozumiem zapożyczanie, gdy polski odpowiednik jest mniej wygodny (bo dłuższy czy trudniejszy w wymowie) lub gdy obcojęzyczne słowo ma nieco inny zakres znaczeniowy i z tego względu się przydaje. Za cholerę jednak nie rozumiem, jaki może być pożytek z brzydkiego słowa "tabloid", skoro nie jest ono ani wygodniejsze, ani nie oznacza niczego innego, niż prapolski "brukowiec"?

Spotkałem się z argumentem, że "tabloid" jest neutralny, a "brukowiec" ma pejoratywny wydźwięk. Cóż, według mnie to bardzo dobrze, bo właśnie taki powinien mieć. "Złodziej" też jest negatywnie nacechowany, czy wobec tego powinniśmy go zastąpić jakimś neutralnym terminem? Zresztą, jeśli "tabloid" się zadomowi na dłużej, to z czasem też przestanie brzmieć neutralnie - wydźwięk słowa nie bierze się przecież znikąd, tylko od jego desygnatu, a jaki ten desygnat jest, każdy widzi.

Ale co ze słowem "tabloidyzacja" - zapyta ktoś - czym można je zastąpić? Tu prawdziwie polskiego odpowiednika przecież nie ma, a "brukizacja" czy "brukowizacja" brzmi tragicznie. I owszem, ale nie widzę przeszkód, by z "tabloidu" zrezygnować, a przy "tabloidyzacji" pozostać. Słowa "martyr" też w języku polskim nie ma, a "martyrologię" mamy, i to w nadmiarze.

Po co nam zatem "tabloid"? Po nic. Wygodny jest on co najwyżej dla samych brukowców, którym ten brak negatywnego wydźwięku na pewno pasuje - ale jeśli pozwolimy brukowcom, by nam (...)

W Firefox Marketplace, czyli w sklepie Mozilli z aplikacjami dla systemu Firefox OS oraz przeglądarek obsługujących webaplikacje, dostępne są aplikacje skierowanie do polskich użytkowników oraz tworzone przez rodzimych autorów. Pojawiają się kolejne, więc poniższa lista może nie zawierać wszystkich, będzie jednak w miarę możliwości aktualizowana.

(...)

Sprawa nie jest tak prosta, jak chociażby w wyborach samorządowych, względnie do krajowego parlamentu, gdzie do przeliczania głosów wyborców na mandaty używana jest tylko metoda d'Hondta – w wyborach do Parlamentu Europejskiego stosuje się najpierw algorytm d'Hondta, a następnie Hare'a-Niemeyera. Pierwszy z nich wykorzystywany jest do określenia podziału przysługujących Polsce mandatów (w 2014 r. będzie to 51) pomiędzy komitety wyborcze, drugi do ustalenia z których okręgów wyborczych powołani zostaną parlamentarzyści.

(...)

Aviary.pl, czyli polski zespół lokalizatorów Mozilli i GNOME, spotkało się tym razem w mieście Łodzi przy sławetnej ulicy Piotrkowskiej.

(...)

[img]29 kwietnia rozpocznie się szesnasty Przegląd Filmowy Kino Na Granicy, jedno z najważniejszych wydarzeń filmowych w Polsce i Czechach.

Jak zwykle, program przeglądu wypełnią najnowsze filmy czeskie, polskie i słowackie. Nie zabraknie również akcentu madziarskiego oraz – przygotowanego specjalnie w tym roku – przeglądu „Na filmowej Ukrainie”, który zostanie pokazany w ramach bloku „Granice i mury świata”.

(...)

Przeglądarka Firefox nie ma wbudowanej możliwości zapisania na swoim komputerze oglądanego w Internecie filmiku czy słuchanej piosenki. Taką funkcję mają jednak liczne dodatki do Firefoksa, w tym najpopularniejszy z nich Video DownloadHelper. Jak przydatna jest to funkcja, świadczy fakt, że dodatek ten jest drugim, najczęściej instalowanym dodatkiem do Firefoksa. Rozszerzenie Video DowloadHelper umożliwia zapisywanie multimediów (filmów, muzyki), osadzonych na stronach internetowych. Obsługuje wiele formatów i witryn, ale może nie zadziałać w każdym przypadku. Rozszerzenie jest dostępne w polskiej wersji językowej. Rozszerzenie ma wiele funkcji, ale najbardziej podstawowa to po prostu zapisywanie multimediów na własnym komputerze.

(...)

"Przeciętny człowiek ma wyczucie procesów, jakie zachodzą w jego ciele; zauważa wszelkie zmiany albo bardzo nieznaczny nawet ból; tego rodzaju cielesnej wrażliwości stosunkowo łatwo doświadczyć, ponieważ większość ludzi ma wyobrażenie, co to znaczy czuć się zupełnie zdrowym. Znacznie trudniejszą sprawą jest takie samo wyczucie psychiki, ponieważ wielu ludzi nie spotkało w życiu nikogo, kto by pod tym względem nie pozostawiał nic do życzenia. Uznają oni za normę psychiczną strukturę swoich rodziców i krewnych albo też całej grupy społecznej, w której się urodzili, i póki się od nich nie różnią, uważają się za normalnych i nie interesuje ich obserwacja żadnych wewnętrznych zjawisk. Jest na przykład wielu ludzi, którzy nigdy nie widzieli kochającego człowieka albo człowieka mającego pełną niezależność, odważnego czy umiejącego się skoncentrować. Jest zupełnie oczywiste, że aby móc wyczuwać samego siebie, trzeba mieć obraz pełnego, zdrowego ludzkiego funkcjonowania - ale jak takie wyobrażenie zdobyć ma ktoś, kto nigdy go nie miał: ani w dzieciństwie, ani jako człowiek dorosły?"

Erich Fromm, O sztuce miłości.

Właśnie dziś uświadomiłem sobie, że u nas w pracy w ogóle nie ma klamek. A do tego infrastruktura, którą utrzymuje i rozwija mój zespół, zaczyna się leciutko sypać, gdyż klienci radośnie żądają nowych funkcji i serwery delikatnie rzecz ujmując przestają wyrabiać. Dziś wczesnym popołudniem przychodzi do nas Manager (żeby było ciekawiej, dawniej członek tegoż samego zespołu, jak słyszałem) i oznajmia, że ma dla nas dziesięć nowych wypasionych serwerów, które trzeba niezwłocznie podpiąć do mastera. Jak to najszybciej zrobić, żeby nic się nie wysypało?

Padły cztery propozycje, w tym dwie sensowne, na co zespół usłyszał, że jest bezużyteczny.

(...)

Pojechaliśmy sobie dziś na zakupy do Selgrosa. Młody wlazł w ubranka i nie mogliśmy z nich wyjść, bo prawie na każdym wieszaku było coś z Dusty Popylaczem i musiał wszystko przemyśleć czy przypadkiem nie pasuje na niego ;-) Zlitowałam się tylko nad spodniami... Wychodząc z ciuchów trafiliśmy na koszulki dla dorosłych.
- O mamusiu! A to by było dobre na ciebie! - Ptyś pokazał mi koszulkę z czołgiem...
- Tak, ale ja już mam z takim napisem - uśmiechnęłam się - popatrz, tu pisze "Nie-mam-cza-su-ja-dę-czoł-giem" - pokazywałam poszczególne kawałki napisu na koszulce.
- Poszliśmy kawałek dalej i już prawie udało nam się wyjść gdy z drugiej strony wieszaka Krzyś wypatrzył bluzę z podobnym czołgiem jak koszulka tylko małym.
- Mamo popatrz! Czołg! A co tu pisze? - zainteresował się...
- A jak myślisz? Przeczytaj - mrugnęłam do niego.
Krzyś stanął przed bluzą i pokazując paluszkiem powoli "przeczytał"
- Nie-mam-cza-su-ja-dę-czoł-giem...
W tym momencie ujrzałam kątem oka opad szczęk starszego małżeństwa które stało 1,5 metra dalej...
- Taki mały a potrafi czytać?! Niesamowite! - i jedno przez drugie zaczęli sobie Młodego pokazywać %-)
Looknęliśmy z Krzysiem na siebie i jak na komendę zwialiśmy... ;-) Potem jak spotkaliśmy tych państwa na sklepie uśmiechali się do nas a podziwem %-)

2 komentarze

Reforma Ekstraklasy dała nam możliwość dłuższego emocjonowania się wyłanianiem mistrza Polski. Gdyby wszystko odbywało się normalnie, Legia przez dwie ostatnie kolejki mogłaby świętować tytuł, a w obecnym systemie musi jeszcze trochę powalczyć. Przewaga, jaką stołeczna drużyna zdobyła na koniec rundy zasadniczej, nawet po podziale punktów daje jej pewien, nawet dość solidny, margines bezpieczeństwa. Co jednak byłoby, gdyby w zreformowanej lidze przed rundą mistrzowską nie dzielono punktów na połowę, lecz do decydującej o tytule mistrzowskim fazy rozgrywek zliczano tylko punkty zdobyte w meczach przeciwko drużynom, które wywalczyły sobie prawo gry w najlepszej ósemce?

(...)

I wyszło tak, że przy w miarę normalnym tempie (czyli brak czasu, brak czasu, o rety! wolny wieczór raz na kilka dni, a potem jeden dzień weekendowy, kiedy dziećmi zajmuje się ktoś inny, więc ja mogę dziubać się w paluszki) jedna strona powstaje dwa tygodnie. Oto cztery strony w komplecie.

[img]

Wychodzi to już strasznie długaśne, ale cóż zrobić ;) Przy okazji widać, że wczoraj zajęło mi się dziećmi bardzo-bardzo - i powstało 20% kolejnej strony tak po prostu.


Przeglądaj strony: